świat zblogowAny - 7 urodziny

Szczęśliwa siódemka? Czyli 7 lat w blogosferze

To miał być wyjątkowy rok. (Po raz) kolejny. I dla moich przyjaciół, i dla mnie, i dla tego małego miejsca w sieci. Wyszło… jak zawsze. U mnie i na blogu, bo przyjaciółka konsekwentnie powiększa rodzinę ;) Urodziny Świata zblogowAnego minęły sobie w ciszy i spokoju online, bo matka założycielka w kompletnym chaosie i ledwo żywa pracowała offline. Bo w 2018 r., jak prawie co roku o tej porze, 3 grudnia wypadł w okolicach (tym razem w przededniu) dużej konferencji w pracy, która na razie stanowi dla mnie bazę wszystkiego. To tam zarabiam pieniążki na rozwój (także bloga), rozrywki po pracy, 3x K (książki, kino i koncerty) i waciki.

Do tego w końcu, po kilku semestrach obserwacji, zdecydowałam się wrócić na studia. Po raz pierwszy tak świadomie i po raz pierwszy – jak na razie – aż tak konkretnie. Na rok, bo to tylko podyplomówka, ale Zawsze. Kiedyś napiszę Wam więcej, co robi humanistka na polibudzie.

Wracając do bloga, prawie przespałam kolejny rok. Siódmy. Niby siódemka to liczba szczęśliwa (o czym złośliwie przypomina mi w dacie urodzenia i numerze domu rodzinnego), ale czy po 7 latach blogowania szczęście to jest coś, co kojarzy mi się z tym miejscem? Nie, raczej nie. Ale przynajmniej wiem jedno: po 7 latach zdiagnozowałam, że perfekcjonizm to choroba. Że zamiast się zastanawiać nad tym, jak powinny wyglądać poszczególne strony i teksty od strony wizualnej; że zamiast rozpamiętywać, że zaczęłam taki czy inny cykl albo nie skończyłam Wam opowiadać jakiejś historii i/lub podsumowania; że zamiast zastanawiać się, jak rozruszać ten czy inny cykl albo napisac lepszy wywiad; że szukać wymówek, że nie zrobiłam jeszcze tego czy tamtego i nie jest idealnie, powinnam po prostu zasiąść przynajmniej raz w tygodniu do klawiatury. I pisać. Po prostu. I nie ma, że boli. Że dziś męcząca praca, a jutro świetne zajęcia na podyplomówce. Nie szukając kolejnego rozkładu kategorii czy kolejnego pomysłu na modernizację całego Świata zblogowAnego. Bo minie kolejne 7 lat, a ja rocznie napiszę może 7 tekstów… A ja przecież chcę więcej! A może lepiej lepiej? Bo może mniej znaczy wiecej – jakość to jednak podstawa. Tak czy inaczej…

… nie umiem zrezygnować z blogowania.

Czy piszę, czy nie, zaglądam albo do siebie, albo do innych. I chcę TU coś robić. Pisać. Ale nie tylko. Bo kiedyś to pisanie było numerem jeden. Teraz… sama nie wiem. Na pewno stawiam na relacje. Na ludzi po drugiej stronie internetu. Reakcje. Chcę, by ten świat w końcu zatętnił życiem tak, jak miałam nadzieję 7 lat temu. By stał się moją odskocznią od codzienności, zwłaszcza powtarzalności i pracy. Więc dziś już nie obiecuję sobie:

  1. X wpisów w miesiącu. Bo nie o ilość idzie, prawda?
  2. Y topowych kategorii blogowych i/lub cykli wpisów, wokół których miałyby się pojawiać inne treści. Miszmasz też jest fajny, ale z czasem znajdę to, co tygryski (i ja) lubią najbardziej.
  3. Z ciekawych wywiadów w określonym czasie. Ale na pewno ta część Świata zblogowAnego stanie się moim priorytetem. Co z tego wyniknie? „We’ll see”, jak mawiają Amerykanie.
  4. Podróży i/lub wydarzeń i/lub umiejętności zamkniętych w jakichś ramach liczbowych. I czasowych. Po prostu chcę ich więcej! I będę robić wszystko, by tak było – nie tylko w kolejnej liście na blogu.
  5. Kolejnego punktu na osi czasu, do którego mam się ostro wziąć do pracy. Zwykle dawałam sobie czas od urodzin bloga do mniej więcej maja kolejnego roku. Po co? Teraz daję sobie czas nielimitowany. Na pewno będzie owocniejszy. Trzymajcie kciuki!

Ile się udało przez 7 lat?

Wiele i niewiele. Dzisiejszy tekst zamknie dopiero drugą setkę. 200 tekstów w 7 lat to nie jest wielki wyczyn – to nie jest nawet 30 wpisów rocznie. A wiem, że mogę więcej. Ale bardziej chciałabym, by było lepiej. I to sprawia, że zaglądam tu rzadziej, bo chciałabym… częściej. Ale zaglądam, bo porzucić nie mogę. Jak matka nawet najbardziej wyrodnego dziecka. Ten Świat – to spory kawałek mojego życia. To – jak już pisałam rok temu – właściwie cały mój czas po skończeniu studiów, bo drugą magisterkę broniłam pod koniec września, a blog powstał w grudniu. Po pięciu latach od tego momentu po raz pierwszy – i ostatni! – postawiłam sobie za cel, że albo osiągnę jakieś… cele, albo rezygnuję z blogowania. Cele przepadły, blog istnieje. Dlatego w tym roku życzę sobie, byście jeszcze chcieli tu zaglądać.

A na koniec – tradycyji niech stanie się zadość.

Z okazji 7. urodzin bloga lista 7 najchętniej czytanych tekstów z całego okresu istnienia Świata zblogowAnego. W ubiegłym roku wrzuciłam Wam top 6, a w zwiazku z tym, że tegoroczny siódmy tekst pojawił się na miejscu 7, mżemy sobie porównać, jak Wasze kliknięcia wpłynęły na pozostałą szóstkę. Tylko jeden tekst zmienił znacząco swoją pozycję, bo z miejsca 3. powędrował aż na najwyższy stopień podium, zrzucając na drugą pozycję ubiegłoroczny numer jeden. To co, czekacie na kolejne takie zestawienie za rok? :)

7) Weekendowa playlista (2): top 5 energetyków

6) Twój głos jest ważny, nie zmarnuj go! Czyli po co iść na wybory i jak zagłosować

5) 3 sposoby na to, by dobrze czuć się we własnej skórze

4) TOP 5 seriali na (wciąż) zimowe wieczory

3) Babskie czytadła #1: Michalak vs. Ficner-Ogonowska

2) Kim jest i jak naprawdę żyje singielka? Czyli pierwszy projekt zblogowAny

1) Czy warto studiować dziennikarstwo