Układanka, Natalia Nowak-Lewandowska

Lektura na niedzielę #8: „Układanka”

Polskie autorki i literatura sensacyjna czy też kryminalna zaczęły wieść prym wśród moich przeczytAnych, wyraźnie odbijając się – co oczywiste – w cyklu „Lektura na niedzielę”. Ale czy to źle? Powieść z dreszczykiem, zbliżające się długie jesienne wieczory… jak dla mnie – strzał w dziesiątkę! Dlatego dziś zostawiam Wam moje wrażenia po pierwszym spotkaniu z Natalią Nowak-Lewandowską i jej twórczością. Pierwszym i zapewne nie ostatnim.

Układanka, Natalia Nowak-LewandowskaJulianna Różańska, dziennikarka lokalnej gazety, to kobieta, która ma za sobą trudną przeszłość − uzależnienie od narkotyków, śmierć ukochanego. Brat bliźniak Julianny, Jakub, pomógł jej stanąć na nogi, kiedy rodzice się od niej odwrócili. Wspólnie wyjechali z Łodzi do Katowic, żeby rozpocząć nowe życie. Jakub jest policjantem, dzięki czemu Julianna zawsze pierwsza otrzymuje informacje o ciekawych zdarzeniach w ich regionie.
W Lesie Murckowskim przypadkowy spacerowicz znajduje kości. Eksperci potwierdzają, że są to ludzkie zwłoki. Rozpoczyna się śledztwo. W identyfikacji zwłok pomaga specjalista w dziedzinie antropologii sądowej, choleryk, awanturnik, który nienawidzi Julianny. Współpraca będzie wyzwaniem dla nich obojga.

Powyższy opis na stronie wydawnictwa nie w pełni oddaje klimat powieści, która rozpoczyna serię kryminałów obyczajowych „Teoria gier” (mam nadzieję, że kolejne części będą bardziej kryminałami niż obyczajówką!), której główną bohaterką jest – wspomniana już w opisie – Julianna Różańska. To kobieta po przejściach, była narkomanka, która nie może zapomnieć o przeszłości – ta ciągle wraca do niej w snach. Z „Układanki”, niestety (a może staty?), niewiele się jednak o tej przeszłości dowiemy. Wiemy za to, jak bardzo życie ją poraniło: wbrew tworzonym przez nią pozorom, jest postacią wycofaną i zamkniętą, która boi się przywiązać do kogokolwiek. Kogokolwiek poza swoim bratem bliźniakiem, Jakubem.

On też nie ma za sobą łatwej przeszłości. Jest policjantem, ojcem nastoletniej Majki i mężem Weroniki. Ta ostatnia jest drugą żoną Jakuba – dość szybko poślubioną po śmierci pierwszej żony. Mężczyzna próbował poukładać sobie życie po rodzinnej tragedii (o niej też niewiele dowiadujemy się z „Układanki” – ale to bardzo dobrze rokuje przed kolejnymi odsłonami serii), znaleźć pomoc w wychowaniu córki. Córki, która wkraczając w najtrudniejszy okres, straciła najważniejszą osobę na etapie dojrzewania, czyli przemiany z dziewczynki w kobietę. Uciekając w pracę, Jakub tak naprawdę ucieka od drugiej żony, na której barkach pozostawia niepokorną Majkę. Tymczasem ta ucieczka, ten brak zainteresowania ojca córką i męża żoną, życiem rodzinnym, codziennymi problemami tragicznie wpływają na losy całej trójki. Choć najbardziej – kobiet. I trudno powiedzieć, czy bardziej opłakane skutki przynosi Weronice czy Majce.

Co ciekawe, wydaje się, że tak naprawdę tylko Julianna jakoś w miarę normalnie dogaduje się z bratem. A nawet czerpie korzyści z jego pracy – to dzięki niemu pierwsza otrzymuje najciekawsze informacje o zdarzeniach mniej lub bardziej kryminalnych. Dzięki niemu jest w redakcji może mało lubiana (bo przecież ma najlepsze tematy), zwłaszcza przez szefa (kto lubi, jak mu pracownik pyskuje?), czy też może bardziej: kontrowersyjna, ale jednak niezbędna.

I tak naprawdę w tle tego wszystkiego odgrywa się historia kryminalna – odnalezionych w Lesie Murckowskim kości, które sprawiają, że główna bohaterka zaczyna bawić się w dziennikarstwo śledcze, krok po kroku odkrywając tajmenicę spalonego ludzkiego ciała. Wszystko to sprawia, że o „Układance” na pewno nie można powiedzieć, że jest klasycznym kryminałem. Właściwie niewiele tu kryminału. Autorka bardziej skupia się na charakterach postaci, rysując mocno nawet te drugo- i trzecioplanowe. Opisuje ich problemy, pokazuje nam ogrom emocji poszczególnych postaci. Ale tuż obok warstwy obyczajowej czai się napięcie, umiejętnie budowane w całej historii. Niestety, ja dość szybko domyśliłam się, kto jest ofiarą, i jeszcze szybciej nabrałam podejrzeń, kto i dlaczego może być mordercą. Zabrakło mi trochę tego zaskoczenia, które towarzyszyło przy finale „Szóstego”.

Niemniej Natalia Nowak-Lewandowska spisała się znakomicie, ponieważ poprzednie jej książki to (jak wynika z opisów, bo ich lektura wciąż przede mną) typowa literatura obyczajowa, a więc oczywiście z jakimś wątkiem miłosnym co najmniej w tle. Tu takiego tła zdecydowanie nie mamy, bo małżeństwo Jakuba to raczej brak uczuć – przynajmiej tych dobrych. Trudne związki Julianny również odbiegają od kanonu historii miłosnych, a do tego wsystkiego mamy jeszcze najtrudniejsze z uczuć, bo przynoszącą wiele bólu pierwszą miłość Majki. Oraz – w wątku kryminalnym – wyrachowany polityczny romas. Zupełnie coś innego niż u swego rodzaju mentorki Nowak-Lewandowskiej, czyli u Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, u której obok historii sensacyjnej równolegle toczy się historia miłosna – o tyle istotna, że rozgrywana między głównymi bohaterami. Ale to jest zdecydowanie na plus: nie ma oczywistości, jest rys psychologiczny, raz akcja toczy się dynamicznie, innym razem zwalnia, bo tego wymaga chwila refleksji nad zwykłymi (i niezwykłymi) ludzkimi uczuciami, emocjami, zachowaniami czy błędami.

Podsumowując, historię czyta się szybko, przyjemnie (o ile tak można czytać książki z mocną podbudową psychologiczną, dotyczące trudnych przeżyć i relacji), wzbudza silne emocje czytelnicze. Dla mnie piątka. Z lekkim minusikiem, bo jednak zabrakło mi tu nieco (więcej) kryminału.

Minimetryczka tytułu: Układanka
Autor: Natalia Nowak-Lewandowska
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Replika
Data i miejsce wydania: Zakrzewo 2018, wyd. I

Ocena: