Szósty po latach, Agnieszka Lingas-Łoniewska

Lektura na niedzielę #7: „Szósty. Po latach”

Słowo się rzekło, wracam więc z kolejną recenzją – tym razem dość szybko opowiem Wam o drugiej książce w serii. Początkowo miałam ochotę zrecenzować Wam obie książki w jednym wpisie, ale stwierdziłam, że są na tyle różne, że warto poświęcić im osobne teksty. Bo „Szósty” zrobił na mnie o wiele większe wrażenie niż historia, która rozegrała się kilkanaście (a nawet kilkadziesiąt, bo prawie trydzieści) lat wcześniej. 

Szósty po latach, Agnieszka Lingas-Łoniewska

Przeszłość zawsze nas dopada. Bo tak naprawdę nigdy nas nie opuszcza. 
Po latach od pierwszego wydania ulubionego przez czytelników kryminału Agnieszki Lingas-Łoniewskiej książka o seryjnym mordercy ponownie trafia do czytelników – w wersji poprawionej i rozszerzonej o dodatkowe, trzymające w napięciu, zakończenie. Nowe postaci, nowe wątki i godny uwielbianej autorki suspens.
Gdy w grę wchodzi miłość, żadna siła nie jest w stanie powstrzymać inspektora Marcina Langera przed nadludzkim wysiłkiem i odnalezieniem oprawcy zielonookich blondynek, do których zalicza się jego ukochana. Gdy gra toczy się o zbawienie – psychopatyczny zabójca nie respektuje żadnych granic. Nawet jeśli zbawienie jest wyimaginowane, a motorem działania – obłęd. A może zwłaszcza wtedy.

Po lekturze „W zapomnieniu” wiele musiałoby się chyba wydarzyć, bym jako kolejną historię przeczytała akurat tę. Nawet opis książki na stronie wydawnictwa, który wskazuje na to, że ta powieść została nie tylko uzupelniona o nowe zakończenie, ale i po latach nieco skorygowana, nie wydawał się zachęcający. „No, sorry”, jakby powiedzieli niektórzy. Niemniej skoro kupiłam, to i przeczyta(ła)m. I zostałam bardzo mocno zaskoczona. Bardzo pozytywnie!

Historię młodszego z braci Langerów czyta się przyjemnie, ale z dużo większym zainteresowaniem niż opowieść o życiu jego starszego brata. Nie wiem, czy jest to kwestia rozwiniętego przez lata warsztatu autorki, wprowadznych przez nią po latach zmian, czy może zwyczajnej korekty drugiego wydania, ponieważ nie czytałam pierwotnego „Szóstego”. A – co ciekawe – pierwsza wersja tej powieści była wydana sporo wcześniej niż „W zapomnieniu”. Pytanie: czy autorka wcześniej napisała dzieje Michała Langera, opiekującego się dużo młodszym bratem Marcinem, i włożyła je do szuflady, czy dopisała je po sukcesie opowieści o jego dorosłym już bracie, ale jakby… na kolanie? Bo różnica w stylu, w sposobie prowadzenia narracji jest dla mnie diametralna!

W każdym razie, rozszerzona wersja powieści „Szósty” świetnie buduje napięcie i utrzymuje je na wyrównanym poziomie do końca historii. Bez wzgledu na to, czy mówimy o końcu pierwszym, czy tym po latach. Mamy dwa wiodące wątki – kryminalny i miłosny (no przecież;). Śledzimy historię inspektora Langera, próbującego rozwikłać zagadkę seryjnego mordercy, a jednocześnie zakochującego się w Alicji, jego potencjalnej ofierze, kobiecie idealnie pasującej do profilu: zielonookiej blondynce. Dostajemy też obrazy widziane oczami tytułowego Szóstego i nie do końca wiemy, czy w swoich ofiarach szuka „zbawienia” dla kochanki, matki czy jeszcze innej, ważnej dla niego kobiety. Zarówno przeszłość Marcina, jak i Alicji oraz ściganego przez oboje zabójcy umiejętnie łączy się z ich teraźniejszością, co zdecydowanie ciekawiej buduje postaci, ich charaktery, uwidacznia motywację ich działań. Mamy tu też pewnego rodzaju wątek nadprzyrodzony (lubię to!), a tytułowa postać została tak sprytnie wpleciona w codzienność Śląskiej Grupy Śledczej, na której czele stoi Marcin Langer, a z drugiej strony okraszona zaledwie i aż odrobiną mrocznej tajemniczości, że sama do ujawnienia jej toższamości podejrzewałam zupełnie innego bohatera powieści (a zwykle dość szybko odgaduję, kto jest czarnym charakterem – nawet jeśli przez dłuższą część fabuly mam co do tego wątpliwości).

Agnieszka Lingas-Łoniewska świetnie zagrała historią, w której nic nie jest oczywiste. A przynajmniej nie do końca. Zdecydowanie takie książki polskich pisarek chciałabym czytać (a mam już dla Was kolejną do recenzji i kolejną rozpoczętą – od jutra zaczynam urlop, więc pewnie w końcu uzupełnię listę 52 ksiażek)!

I w przeciwieństwie do opisanej tydzień temu książki, z „Szóstym. Po latach” nie mam problemu w ocenie. Czyta się szybko, przyjemnie, wzbudza takie emocje, jakie powinna – nie masz ochoty po kojelnej stronie porzucić lektury z myślą: „Wiedziałam, że tak będzie!” – raczej czekasz, co dalej. Jeśli inne książki Agnieszki Lingas-Łoniewskiej w budowaniu zainteresowania czytelnika są podobne do  tej powieści, chyba zostanę jej wierną fanką.

Minimetryczka tytułu: Szósty. Po latach
Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Novae Res
Data i miejsce wydania: Gdynia 2018, wyd. I

Ocena: