gps szczęścia

Lektura na niedzielę #4: „GPS Szczęścia, czyli jak wydostać się z Czarnej D.”

Co roku obiecuję sobie, że przez 365 dni przeczytam 52 książki i… zauważyłam, że każdą kolejną „Lekturę na niedzielę” zaczynam od mniej więcej tego samego zdania. Po każdej dłuższej nieobecności na blogu również obiecuję sobie, że to była już ostatnia taka przerwa. Niestety. Jak zwykle okazuje się, że moje obietnice to jedno, rzeczywistość to drugie, a moja silna wola to trzecie. Bo moja silna wola jest dokładnie taka, jak sugeruje cytat z książki, którą właśnie bierzemy na warsztat:


„GPS Szczęścia…” pojawił się w moim życiu w odpowiednim momencie. Sama zawędrowałam do miejscowości Czarna Dupa (przepraszam za wyrażenie, ale trzeba nazywać rzeczy po imieniu) i nie mogłam odnaleźc drogi, która poprowadzi mnie tam, gdzie widnieje zielona tablica z przekreśloną czerwoną linią białą nazwą. Na ten stan nałożyło się u mnie wiele sytuacji, słów, złości, emocji, zderzeń z po raz kolejny tą samą ścianą. Nie jest fajnie przyznać się, że po raz kolejny popełniło się te same błędy i – co gorsze – ponownie źle oceniło wagę znajomości. I w tym momencie pojawiła się przyjaciółka, która zabrała mnie na spotkanie autorskie promujące książkę. Kupiłam, przeczytałam, ale mam wrażenie, że zdecydowanie więcej dało mi samo to spotkanie autorskie. Pojawiły się podczas niego historie z życia autorek, niektóre zawarte w publikacji, inne bezpośrednio odnoszące się do niej. Dzięki niemu wiem, że to, o czym autorki pisały, ma realne zastosowanie w rzeczywistosći. Zatem spotkanie + lektura to duet idealnie się uzupełniający. Ale…

Ale tu możemy mówić tylko o książce – nie każdy z Was może pójść na takie spotkanie, za to każdy z Was może sięgnąć po publikację Magdaleny Witkiewicz i Marzeny Grochowskiej. Na okładce widnieje cytat z recenzji Filipa Chajzera: Przydałaby się prosta recepta na szczęście… Bardzo proszę, trzymasz ją w rękach. Wiecie, ile w niej prawdy? Czytając tę książkę, nie mogłam się nadziwić, ile porad w niej zawartych, znam. O ilu wiem, że działają, bo świadomie lub nie, ale mam je przetestowane. O ilu ostatnio czytałam w innych źródłach, bo szukałam rozwiązania swoich kryzysów, gdy stawałam przed lustrem, mówiąc sobie: „Jestem w czarnej dupie. I co teraz?”. Nigdy jednak nie trafiłam na tak prosty, a skuteczny poradnik. Niby nic odkrywczego, ale sposób pokazania kierunku z Czarnej D. za jej granice nigdy nie wydawał mi się lepiej przedstawiony. Bo Czarna Dupa w książce duetu Witkiewicz – Grochowska to miejscowość. Brzydka, nijaka, często przez nas odwiedzana. Nikomu się tam nie podoba, ale wielu tkwi w niej nawet latami. Przeważnie trafiamy tam nieprzygotowani, na najgorsze wakacje w życiu. Czarna Dupa jest bowiem metaforą najgorszych chwil w życiu, które każdy z nas wczesniej czy poźniej przeżywa. Kiedy myslimy, że to już koniec świata, słońce ukryło się za chmurami i już nigdy więcej go nie zobaczymy. Tymczasem po każdej burzy wychodzi słońce, a czasem mamy nawet to szczęście, że ujrzymy tęczę. I właśnie ku tej tęczy prowadzą nas autorki, opowiadając bajki niebajki (to działka Magdaleny Witkiewicz) i fachowo je objaśniając (w kilku słowach od coacha, czyli Marzeny Grochowskiej).

Mam wrażenie, że to w formie leży skuteczność tego poradnika. W tej książce nikt nie mówi, że mamy żyć tak albo tak. Nie ma złotych myśli (OK, są, ale zazwyczaj zdecydowanie poprawiają humor), ale nie ma też umoralniania i kazań. Mamy bajki. Bajki niebajki, czyli historie ludzi takich jak my (i wcale nie dlatego, że występuje w nich Wincentyna Zwyczajna-Takajakty) z problemami takimi jak nasze. Gwaratuję Wam, że znajdziecie wśród postaci pokrewne dusze, często więcej niż jedną (choć na przykład ja zauważyłam u siebie najwięcej przypadlości mojej książkowej imienniczki Anny Podporskiej – właśnie przez nie najszybciej obieram trasę do Czarnej D.). A dzięki temu, że po każdej bajce niebajce następuje słowo od coacha, znajdziecie też wskazówki, co zrobić, by nie tyle uniknąć, co szybciej uporać się z problemem. Bo tak naprawdę z tej książki wynika jedno: że najwięcej krywdy robimy sobie sami. Myśleniem. Co by było gdyby… co powiedzą inni… co wypada…  Dzięki tej publikacji nagle doznajemy oślnienia: Ojej! Skoro to jest w tej książce, to nie tylko ja mam takie problemy! Że Czarna D. już wcześniej miała takich gości jak ja i że skoro oni znaleźli tablicę „Czarna D. żegna”, to i mnie się uda.

I tym optymistycznym akcentem pozostało mi wystawić ocenę książce. A nie pozostaje mi nic innego, jak z czystym sumieniem ją polecić. Zwłaszcza że na lekturę wystarczył mi jeden poranek, a podczas niej nie znalazłam błędów (literówek, przecinków itp. – znacie mnie, wiecie, że lubię je wytykać:) – nawet jeśli były. Może ta książka nie rozwiąże Waszych problemów, może jest napisana w prosty sposób i nie jest to zwykły poradnik (a nawet zbyt cienka to pozycja, by być poradnikiem z prawdziwego zdarzenia!), to na pewno daje nieco do myślenia. Ja tam czekam na więcej takich publikacji!

Minimetryczka tytułu: GPS Szczęścia, czyli jak wydostać się z Czarnej D.
Autor: Magdalena Witkiewicz, Marzena Grochowska
Liczba stron: 255
Wydawnictwo: Od Deski Do Deski
Data i miejsce wydania: Warszawa 2018, wyd. I

Ocena: