30 faktów o mnie na 30. urodziny. Których nie znacie?

7 maja o 20:50 – dokładnie tego dnia i o tej porze 30 lat temu wzięłam pierwszy głęboki oddech na tym świecie (a przynajmniej taką godzinę wpisano mi w szpitalu;). Przyznam szczerze, że jeszcze 5 lat temu (nie mówiąc już o dziesięciu!) zupełnie inaczej wyobrażałam sobie siebie, moje miejsce na świecie i w ogóle swój świat w tym momencie mojego życia. Cóż, nie można mieć wszystkiego. Ale czy to znaczy, że te 30 lat nie spełniło moich oczekiwań?

Zdecydowanie nie! Życia uczymy się codziennie. Codziennie marzymy, co by było gdyby… Codziennie planujemy , co zrobimy dziś, jutro, za tydzień, za miesiąc, za rok, do 30. urodzin, 40. urodzin, przed śmiercią. Pewne rzeczy nam wychodzą, pewne marzenia spełniamy, inne pozostają w sferze marzeń. Ale ciągle zbieramy doświadczenia – i jeśli dzięki nim stajemy się mądrzejsi i lepsi, to żadnego roku nie możemy uznać za stracony. Żadnego roku, miesiąca, tygodnia ani dnia. Nawet jeśli założyliśmy sobie, że w dniu 30. urodzin będziemy sławni i bogaci, praca będzie wyłącznie przyjemnością, będziemy mieszkać w Nowym Jorku i wakacje spędzać na Hawajach, a tymczasem utkwiliśmy gdzieś daleko od wielkiego świata, w pracy, która nie do końca nas satysfakcjonuje, a wakacje spędzamy na RODOS, ale tym znanym nam jako Rodzinne Ogródki Działkowe Ogrodzone Siatką. Czasami wystarczy się rozejrzeć, by zauważyć, że w Pcimiu Dolnym jest nam jednak lepiej niż tym całym Nowym Jorku.

I tylko takie 30 faktów z mojego 30-letniego życia Wam przedstawię – nie będę się skupiać na tym, czego (jeszcze) nie osiągnęłam i o czym wciąż marzę, ale wybiorę dla Was kilka ciekawostek z mojej egzystencji na tym całkiem sympatycznym świecie. Jesteście gotowi? No to przygotujcie się na duuużo czytania!

30 faktów na 30. urodziny

  1. Na blogu praktycznie nie ma moich zdjęć. Równie rzadko (na razie) wrzucam własne fotki na Instagram. No to macie dwa w nagłówku: Ana, lat 0, vs. Ana, lak ok. 30 (czyli minus jakieś 3) :)
  2. Urodziłam się i wychowałam na Podlasiu ♥
  3. Studiowałam na Warmii ♥
  4. Od tamtej pory miłością jedyną, prawdziwą i wierną jestem zakochana tylko w jednym mieście: w Olsztynie ♥
  5. Planowałam znaleźć pracę w Warszawie. Albo innym większym mieście, bo chciałam pracować w zawodzie, a na Prowincji o to bardzo trudno.
  6. Ale wróciłam na Podlasie ♥ I jak na razie nie zapowiada się na zmiany.
  7. Nie myślę o zmianach zwłaszcza wtedy, gdy zostaję w pracy po godzinach i wracam do domu między 17 a 20. Jadę samochodem jakieś 10-15 min. W Warszawie musiałabym mieć duuuużo szczęścia na tak krótkie podróże do i z pracy.
  8. Skończyłam dziennikarstwo i komunikację społeczną, na studiach magisterskich z dodatkową specjalnością w edytorstwie tekstów. W sumie na mój DziKS poświęciłam 5 lat.
  9. Mam również tytuł magistra politologii ze specjalnością: międzynarodowe stosunki polityczne i gospodarcze. Studiowałam je przez 2 lata, równolegle z magisterką z dziennikarstwa.
  10. Jestem uzależniona od informacji. Dzień zaczynam z Polsatem News albo tvn24. Wiele polubionych przeze mnie stron na prywatnym FB to fanpage’e portali informacyjnych, stacji telewizyjnych, gazet, czasopism. Lubię wiedzieć.
  11. Pracuję jako specjalista do spraw marketingu. Choć często sekretariat przekierowuje do mnie osoby chcące rozmawiać z rzecznikiem prasowym. Ale daleko mi do niego :)
  12. Lubię pisać. Bardzo.
  13. Nie tylko teksty na bloga i notatki prasowe o sukcesach firmy. Korespondencja e-mailowa i pisma urzędowe też nie są mi (aż tak) straszne.
  14. W szkole średniej dzięki nauczycielce angielskiego na jakiś czas wkręciłam się w pisanie listów po angielsku (później też po rosyjsku. Dostałam też kilka listów po polsku) z ludźmi z całego świata (z ang.: pen pal).
  15. Do dziś nie pamiętam, jak ta nauczycielka się nazywała. A uczyła mnie przez całe 2 lata!
  16. Nie lubię dzwonić do nieznajomych, nie lubię odbierać nieznanych numerów (prywatnie w ogóle tego nie robię). W pracy ciężko tego uniknąć, więc pozostaje mi tylko czuć się mniej komfortowo.
  17. Chyba z tego powodu przez bardzo długi czas komórka służyła mi niemal wyłącznie do SMS-owania ze znajomymi. Teraz do większości znajomych wolę zadzwonić – mam wrażenie, że to lenistwo: szybciej wybrać numer niż napisać SMS-a :)
  18. Jestem kiepska w tzw. small talk. Wszelkie imprezy, na których nikogo nie znam, nowe sytuacje, budzą we mnie lęk przed niezręczną ciszą. Finalnie chyba nie bywa tak źle, ale ten lęk towarzyszy mi zawsze.
  19. Uwielbiam organizować. Planować imprezy i wydarzenia. Nie mam za często ku temu okazji, ale gdy w pracy mamy raz do roku duży firmowo-branżowy event, którego jesteśmy organizatorem, uwielbiam to całe zamieszanie, choć raczej już w dniu wydarzenia niż papierki, umowy, zaproszenia… Podobnie prywatnie – panieński koleżanki, sabat czarownic z okazji mojej trzydziestki…
  20. Skoro wspomniałam o panieńskim koleżanki – już dwukrotnie byłam świadkową, w naszym regionie popularnie zwaną starszą (dla odróżnienia od panny młodej). Organizowałam panieński, obcinałam młodej sukienkę dwa dni przed ślubem… Chyba jestem w tym niezła, bo już dwie następne przyszłe panny młode stoją w kolejce. Mam nadzieję, że nie nie dobiję do 27 sukienek :)
  21. Te sukienki to chyba dlatego, że wciąż jestem singielką. Nie powiem, że chętnie nie zmieniłabym tego stanu, ale nie na siłę – nie wierzę w to, „że to już czas”, „że już powinnaś”, „bo wszystkie twoje koleżanki”… no właśnie: niektóre moje koleżanki wyszły za mąż, bo wypada. Teraz nie wypada im mieć życia poza mężem. Ja jestem sama, ale nie samotna – one nie są same, a samotne. Kto ma lepiej?
  22. Lubię kolor niebieski we wszystkich (albo prawie wszystkich) odcieniach – od jaskrawych turkusów po atramentowe. Ale najbardziej barwy chabrowe, kobaltowe i granatowe. Widać to w mojej garderobie.
  23. Jeśli jesteśmy już przy garderobie, swego czasu było w niej dużo odcieni różu. I nadal trochę zostało, bo dobrze mi w tym kolorze (a przynajmniej tak mi się wydaje:). Z reguły stawiam na róże stonowane, np. ciemne lub odcienie koralowe.
  24. Przy garderobie wspomnę Wam jeszcze, że kiedyś ubrałam młodszego brata w moją sukienkę. Nie buntował się, sam wyszedł w niej na balkon. To było w czasach, które już pamiętam, ale jeszcze we wczesnym dzieciństwie. Chyba jeszcze było nas tylko dwoje. On chyba tego nie pamięta. Albo tylko tak twierdzi :)
  25. No to zdradzę Wam, ile nas jeszcze przybyło, gdy już nie byliśmy z bratem tylko we dwoje. Gdyby wtedy płacili 500+, rodzice dostawaliby równe dwa tysiaki. A gdybym załapała się i ja, to nawet 2,5 tys.! Była nas piątka, ja jestem najstarsza, a potem już poszło na przemian: brat, siostra, brat i siostra :)
  26. Jestem uzależniona od czekolady. I żelek. I słodyczy w ogóle.
  27. Uwielbiam pomidorową z ryżem mojej mamy! Z makaronem też może być. Z rosołu z wczoraj (a nawet dzisiaj) też. Inne zupy mogą dla mnie nie istnieć.
  28. W szkole podstawowej zaczytywałam się w romansach Barbary Cartland. Potrafiłam przeczytać książkę przez wieczór i pół nocy, by następnego dnia wypożyczyć kolejną.
  29. Mam ogromne szczęście do ludzi. Jak każdy spotykam na swojej drodze i lepszych, i gorszych, ale finalnie całkiem nieźle dobieram sobie najbliższe otoczenie.
  30. Skończyłam 30 lat, a zatrzymałam na 23. Do poprzedniego roku musiałam się chwilę zastanowić, gdy ktoś zapytał mnie o wiek, by nie skłamać :)

No to teraz czas na Was: ile z tych faktów znaliście? Któryś punkt Was zaskoczył? Zdziwił? Rozśmieszył? A może chcecie więcej faktów?

  • Bardzo ciekawe te fakty. Znalazło się nawet kilka takich, które nas łączą ;) np. te nieszczęsne telefony :D też nie za bardzo lubię, ale staram się to w sobie przełamywać. :D No i pomidorowa z ryżem to jest najlepsza zupa na świecie :D masz rację inne mogą nie istnieć :D a jak z kluseczkami to koniecznie świderki ;P Mnie się marzy odwiedzenie Olsztyna :D
    I to podejście do miłości. Długo nie szukałam, choć też wszyscy w koło kogoś mieli. Trafiło mnie w momencie, w którym najmniej się tego spodziewałam. I tak jest chyba najlepiej. :)

    Pozdrawiam serdecznie i życzę, żeby ta miłość była już tuż za rogiem ♥

    • Ana

      Dziękuję!
      Olsztyn polecam, choć od mojej ostatniej tam wizyty znów się pozmieniało. A co do miłości… dziś dostałam spóźnione życzenia o treści: „dużo seksu, bo miłość przypomina raczej depresję niż dobrą zabawę”. I komu wierzyć?! ;)

  • Myślę o podobnym wpisie u siebie już od dawna, tylko się zastanawiam, czy ja na pewno chce wszystkie te fakty ujawniać :D :D :D

    • Ana

      Żebym ja tu jakieś cuda ujawniła… nawet nie wiesz, ile jeszcze mam tajemnic! Więc śmiało – da się napisać tak, by napisać, a tak naprawdę niewiele zdradzić ;)

      • Muszę się tylko w jakąś okazję wpasować ;) Czekaj, czekaj, już chyba nawet mam pomysł, ale póki co cicho-sza!

        • Ana

          No to czekam(y)!

  • Mam podobnie z miłością do niebieskiego, nawet w pokoju 2 ściany mają sporo tego koloru. :)

    • Ana

      A ścian niebieskich to ja jeszcze nie miałam! :)

  • Też nie lubię pogaduszek – nieodłączna cecha introwertyków. xD Dobrze, że pogoda zmienia się co jakiś czas, bo inaczej z większością ludzi nie byłoby o czym rozmawiać.

    • Ana

      Byle nie powtarzać, jak pewna moja koleżanka z pracy 3x na godzinę”Ale wieje wiatr…” albo „O, jak pada śnieg…” (i z nią to cała rozmowa!).

      • O, to najgorzej, w kółko wokół pogody. I jeszcze „zapowiadali ochłodzenie”. xD

        • Ana

          Ale wolę to niż schodzenie do opowieści, „co mnie dziś boli” ;)

  • Wszystkiego najlepszego spełnienia marzeń. I teraz na legala zapraszam do nas ;)

    • Ana

      Dziękuję, także za zaproszenie, choć nie trzeba było – nielegalnie też zaglądałam ;)

      • Takie nielegalne działania popieram z całego serca :) :*

  • Czasem też mam problem z tym ile mam lat ;) Zatrzymałam się na 24, a tu już 28. Wszystkiego dobrego ;)

    • Ana

      Dzięki! Poza tym ważniejsze nie to, ile lat masz, a na ile się czujesz – co ważne, lepiej zachowywać się adekwatnie do wieku, czując młodziej niż zachowywać jak dziecko, mając więcej, czego i sobie, i Tobie, i wszystkim życzę :)

  • A wiesz, numery od 16 do 18 mogłyby opisywać również mnie, bo z telefonami i gadkami mam identycznie… :D Wciąż boję się do kogokolwiek zadzwonić, jeśli nie jest to ktoś z najbliższych osób. Moja rodzina wciąż się ze mnie nabija, twierdzą, że to dziecinne, a ja mam fobię telefoniczną. Teraz też częściej dzwonię, bo nie chce mi się SMS-ów pisać, ale kiedyś tylko smsowałam. Te nowoczesne telefony, po których trzeba jeździć palcami, masakrycznie mnie irytują przy pisaniu… :D

    Zazdroszczę Ci takiej ilości rodzeństwa. Ja miałam tylko jedną siostrę i często w dzieciństwie brakowało nam kogoś do zabawy… ;)

    Super pomysł na wpis :)

    • Ana

      Jak super pomysł, to czekam na taki u Ciebie (lub u Was – o każdym z chęcią poczytam!:). A z tymi nowymi telefonami mam podobnie! Lubię je za wszystko (np. mój nowy smartfon za aparat), ale nienawidzę przy pisaniu smsów i wiadomości na messengerze :D
      A co do rodzeństwa – dla odmiany mam kilkoro znajomych jedynaków i chyba każdemu z nich brakuje rodzeństwa. To daje do myślenia przed założeniem własnej rodziny i dodatkowo nie pozwala zrozumieć znajomych, którzy mają lub zakładają, że będą mieć maksymalnie jedno dziecko.