ZblogowAny forward 2017

Piętnaście dni temu weszliśmy, niektórzy z hukiem, w nowy 2017 rok. Jak już wspominałam Wam przy podsumowaniu 2016, dla mnie ten rok oznacza przekroczenie pewnej granicy i w związku z tym mam sporo planów i postanowień. O części z nich opowiem Wam mniej więcej na przełomie kwietnia i maja, dziś za to przedstawię Wam postanowienia noworoczne dla bloga na 2017.

Zatem: styczeń » … » czerwiec » … » grudzień!

ZblogowAny w liczbach

Podsumowując rok, lubimy chwalić się cyferkami. Dlaczego nie postawić sobie celów w cyferkach na rok kolejny? Moje plany w tej kwestii nie są wielkie, ale – wydaje mi się – nie są też małe. Minimum to wzrost o 30% w stosunku do roku 2016. Czyli min. o 30% w statystykach GA. O 30% więcej interakcji z Czytelnikami na blogu i w mediach społecznościowych. O 30% więcej przeczytanych książek. A także min. 35 wpisów na blogu, 238 lubiących stronę na Facebooku, 21 kwadratów na Instagramie. Dorzucicie jeszcze coś, co powinnam sobie założyć liczbowo na 2017?

ZblogowAny plan na 2017

Już w Nowy Rok pokazałam Wam najważniejsze zblogowAne cele na rok 2017:

Na pewno zauważyliście, że po części postanowienia noworoczne 2017 to nieco rozbudowane życzenia na 5. urodziny bloga: 7 wpisów, 7 wywiadów, 7 podróży i/lub wydarzeń i/lub umiejętności dla bloga. Cyfry 5 i 7 naznaczyły moje życie już w dniu urodzin i od zawsze należą do moich ulubieńców. Dlatego planując, lubię ich używać. Siódemka dodatkowo wiąże moje plany z rokiem 2017, więc najłatwiej było mi ją wybrać na przewodnią całego roku. Z wpisu o życzeniach więcej dowiecie się zaś o samych planach, które dla roku minimalistycznie podniosłam o dwa w porównaniu do planu na najbliższe niecałe już 4 miesiące – lećmy więc do innych planów.

Uporządkowanie Marzeń do Spełnienia. To miało nastąpić do końca roku – jak dobrze wnioskujecie, jest to jeden z trzech punktów, których nie zdołałam wykonać do końca roku. Pozostałe dwa to komputer i e-mail, które ciągle czekają na dokończenie porządków – ale zaczęłam je już w 2016, więc tu możemy uznać połowiczny sukces. Natomiast listy marzeń, celów i planów jeszcze nie tknęłam. Obiecuję sobie zrobić to w pierwszym kwartale roku!

Uporządkowanie bloga to mój cel odwieczny. Ciągle coś robię na zapleczu, ciągle cos przekładam, zmieniam… mam wrażenie, że to będzie trudne, by z tej niekończącej się opowieści zrobić miejsce idealne, w którym nie będę już chciała niczego zmieniać. Ale to nie zmienia faktu, że 2017 to kolejny rok, gdy będę próbować do tego dążyć!

To by było na tyle… moich planów z noworocznego Facebooka. Bo poza nimi mam jeszcze kilka mniejszych celów na 2017. By nie zamęczać Was długim esejem na ten temat, postaram się streścić w kilku punktach :)

  • Zacząć LEPIEJ planować czas wolny i pracę, zwłaszcza blogową. Mam nadzieję, że pomoże mi w tym tzw. Bullet Journal (czy to ma jakąś polską nazwę? Mimo wszystko nie lubię takich zapożyczeń językowych w polszczyźnie), bo od lutego mam zamiar prowadzić swój planer idealny (skoro żaden gotowiec mi nie podpasował).
  • Uzbierać na lustrzankę i w końcu zacząć uczyć się fotografować na żywym organizmie, a efekty tej nauki wpleść w bloga. Może nawet w osobną zakładkę?
  • Zrobić sobie w końcu blogową sesję fotograficzną. Bądźmy szczerzy, fotka w kolumnie po prawej do takich nie należy, a chciałabym w 2017 r. Światu zblogowAnemu nadać nieco bardziej profesjonalny charakter.
  • Jak mawiała moja wychowawczyni w ogólniaku: przysiąść fałdów i wziąć się za naukę języka angielskiego. Pomoże mi to na co dzień, ale pomoże mi to i w pracy nad blogiem – sporo inspiracji już czerpię z angielskojęzycznych blogów i publikacji. A na razie mój angielski jest trochę ja nieużywany organ.

To tyle planów na 2017. Co prawda, znalazłoby się jeszcze parę pomniejszych, ale jeśli za dużo celów postawię przed sobą, zbyt mało uda się ich zrealizować. Dlatego trzeba wybrać te najważniejsze, by 31 grudnia móc z całą pewnością stwierdzić, że udało się zrobić skok do przodu, a nie kilka drobniutkich kroczków.

A jak tam Wasze plany i postanowienia noworoczne?