(Mocno przed)Weekendowa playlista (14): TOP 5 z Adama (i kolegów)

Jak zwykle przed koncertem i jak zwykle po koncercie (nie wspominając już o czymś tak oczywistym, jak „w trakcie koncertu”!) jestem bardzo monotematyczna. Oczywiście, jeśli chodzi o to, co płynie z moich głośników. Trudno, pomęczycie się i Wy. Jestem właśnie w drodze z mojej Prowincji na końcu świata niemal na drugi koniec świata, tfu, Polski, a Was zostawiam z tym, czego będę tam słuchać NA ŻYWO.

Ten koncert powinien był się znaleźć w Marzeniach do Spełnienia, bo gdy dawno, dawno temu gdzieś komuś zakwitł pomysł, by ich ściągnąć do Polski, obiecałam sobie, że jeśli komukolwiek się to uda, to rzucam wszystko i jadę. Więc wzięłam urlop i… jadę! Wytrwali czytelnicy zblogowAnego wiedzą, że jeśli podjęłam tę obietnicę, to musiałam to zrobić już po tym, jak z różnych względów ominął mnie koncert Bon Joviego w Gdańsku. Strasznie żałuję, że mnie tam nie było i mam nadzieję, że cuda się zdarzają i może kiedyś gdzieś… bo za kolejne 13 lat, a co dopiero 30, to chyba już nie przyjadą. W każdym razie, z melancholii wyleczył mnie (albo jeszcze bardziej w nią wpędził!) Robbie Williams, ale dzięki temu nie pozwalam sobie odmówić przeżywania muzyki na żywo. Może z kimś z Was poprzeżywam ją dziś w krakowskiej Arenie?

A tymczasem… wspólnie się ponastrajajmy :)

5. This Love

Na początek mojego prywatnego zestawienia top 5 piosenek Maroon 5 – utwór, od którego to wszystko się zaczęło. Pamiętacie? Lata temu! Byłam jeszcze w ogólniaku. Dopiero człowiek zdaje sobie sprawę, jaki to dla niego kawał historii temu! Ale trzeba przyznać: chłopcy mieli styl, scenarzysta łeb, a technika… ulala ;) Ależ się pozmieniało od tamtego czasu, nie?

 

4. She will be loved

Tak na dobrą sprawę nie wiem, gdzie na swojej liście TOP 5 powinnam umieścić te dwie piosenki. Obie – bez względu na treść i przesłanie – kojarzą mi się z beztroską młodością lat nastu. No wiecie: beauty queen of only eighteen. I „This love”, i „She will be loved” wpadły mi w ucho od pierwszego przesłuchania, siedzą w nim do dziś i siedzieć będą zapewne zawsze. I to mimo tego, że – w przeciwieństwie do aktualnego zwycięzcy  TOP 5 – przesłuchiwałam je swego czasu to znudzenia. Znudziły mi się i wróciły do łask. To są takie samograje. Włączam i śpiewam. I tańczę.

3. Animals

Poza piosenkami mocno pozytywnymi i energetycznymi, lubię też te nieco niepokojące. Jak ta. Może tu bardziej niepokoi teledysk, który zdecydowanie nie jest dla wegetarian, ale czy nie ma prawdy o człowieku i w tekście tego utworu?

2. Moves like Jagger

Chyba po prostu lubię, gdy Adam pokazuje swoje wszystkie moves like Jagger :) A poza tym, dla mnie to pozytywna w odbiorze i  bardzo energetyczna piosenka. Wiecie, że uwielbiam takie!

1. Sugar

Nie podejrzewałbym się o to, że najpierw przekona mnie teledysk, a nie piosenka sama w sobie. Bo to był świetny pomysł na teledysk! Chyba niewiele jest takich. Zresztą, i teledyskiem, i piosenką już się wielokrotnie zachwycałam, a zaczęłam zaraz po jego publikacji, więc nie będę się Wam tu po raz kolejny powtarzać, że uwielbiam ten utwór od pierwszego przesłuchania. A nawet – od pierwszego obejrzenia. I ile bym tej piosenki nie męczyła, nigdy mi się nie nudzi. Naprawdę, rzadko tak mam.

 

Uff, to mimo wszystko było trudne zestawienie. Nie pomogło nawet to, że wybierałam z listy utworów, które najprawdopodobniej usłyszę jutro na żywo. Wypisałabym tu całą listę piosenek, które Adam wyśpiewał z mniejszą lub większą liczbą tatuaży na swoim ciele: Payphone, Sunday morning, One more nightLucky strike. Misery, Wake up callStereo hearts, Locked away. Daylight. MapsMakes me wonderWon’t go home without you… no, same hity. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że wszystko lubię. A nie, przepraszam. Za kawałkiem z Rihanną nigdy nie przepadałam. Sorry, Adam. Ale reszta… gdybym miała wybrać TOP 5 z całej dyskografii Maroon 5 i gościnnych solowych lub w duetach występów Adama Levine’a – przykro mi, ale stworzenie takiej listy jest niemożliwe. O, zapomniałam przecież jeszcze o Love somebdyHarder to breatheFeelingsThis summer’s gonna hurt…

Ale pora na Was. Świat zblogowAny to nasz wspólny świat – pomęczcie się i Wy ;) Wybierzcie swój ulubiony kawałek Maroon 5. Macie taki? Podzielcie się nim w komentarzach – jestem ciekawa, ile z nas będzie mieć podobny numer 1.

I, być może, do zobaczenia w Krakowie?