Miesiąc zblogowAny (14/15/16): kwartał zza kurtyny (cz. 1)

Za zasłoną pracowałam tylko dwa miesiące, ale zaległości nazbierałam aż z trzech. Wraz ze zmianami podjęłam jednak wyzwanie (dla mnie – ogromne!): będę się starała pisać w jak najbardziej skondensowanej formie. Zwłaszcza kolejne odsłony cyklu pt. „Miesiąc zblogowAny”. Gotowi na pierwszą taką próbę? [A to tym bardziej będzie wyzwanie, bo dziś kondensujemy aż trzy miesiące!].

Luty, marzec, kwiecień… przeczytAny

Tak jak kiepsko zaczęłam rok, tak i kiepsko w tej kwestii idzie mi jego kontynuacja. Książki wciąż czekają na lepszy czas. Skończyłam nadgryzioną w styczniu „Moją walkę o każdy metr” Thomasa Morgensterna – krótką, dość mocno ilustrowaną historię walki ze strachem i samym sobą sportowca, który siadając na belce startowej strachu czuć nie może. Może, a nawet musi czuć respekt, zwłaszcza przed „mamutami”, ale strach sprawi, że nie skoczy. A na pewno nie zostanie mistrzem. Książka nie jest obszerna, szybko się ją czyta i jest zdecydowanie dla każdego, kto poza sympatią do skoków narciarskich i tego konkretnego zawodnika, chce jeszcze poznać jego duszę. Myśli, które kłębią się w człowieku po dramatycznych przeżyciach. Uczucia, które towarzyszą mu po kolejnych upadkach. A w końcu – stawiają przed wyborem: pasja czy życie.

Na pewno napiszę Wam więcej o tej książce, na razie musi Wam wystarczyć te kilka zdań :) Czy przeczytałam coś więcej? Otóż… nie. Niestety. Zaczęłam tylko trylogię Miłoszewskiego o prokuratorze Szackim, ale podsumowania roku, spotkania handlowe, nagrania około 1/3 odcinków programu sponsorowanego przez mojego pracodawcę, na których spędziłam prawie tydzień, pilnując odpowiedniego lokowania produktów, inne wyjazdy służbowe, raporty, sprawozdania, inne obowiązki służbowe, domowe, rodzinne, w końcu te najprzyjemniejsze – towarzyskie, trudne decyzje… ciężko się czyta dla przyjemności, gdy człowiek ledwo żyje, a za oknem ciemno, szaro, buro… Nawet nie wiecie, jak cieszy mnie, że już wiosna!

Linki zblogowAne

Gdybym natomiast do przeczytAnych zaczęła zaliczać teksty przetrawione online, 52 pozycje zaliczyłam w dzień. Góra – dwa. Ale spokojnie, nie wypiszę Wam tu ponad 600 linków. Postaram się ograniczyć do kilku. Maksymalnie – kilkunastu. 

  • To na początek nawiążmy do czytania, skoro już o tym wspominam. Jestem ciekawa, ile z 16 książek, o których kłamiemy, że je przeczytaliśmy, Wy przeczytaliście? To całkiem interesująca lista, ale będę z Wami szczera. Z tej listy przeczytałam aż… 0. Serio. Część z nich nadrobię, po niektóre pewnie nie sięgnę. Historię niektórych znam, inne widziałam w postaci ekranizacji lub jej fragmentów. 
  • Zanim przejdziemy do linków z blogów, jeszcze jeden ciekawy artykuł nieblogowy. Choć charakter tekstu taki może być. Pamiętacie wojnę o zmianę ustawy antyaborcyjnej zwolenników jej zaostrzenia z ich przeciwnikami? W całym tym zamieszaniu rzadko trafiał się mądry, stonowany głos w sprawie. Taki jak ten. Bo rzeczywiście: czy zakaz aborcji jest do czegoś potrzebny osobom jej przeciwnym? Takim jak ja i autorka artykułu? I pewnie znakomita większość kobiet. Myślę, że nie. Ale nigdy nie wiemy, w jakiej sytuacji staniemy i przed jakimi wyborami życie nas postawi – tym bardziej nie powinniśmy decydować za innych. Każda z nas powinna móc zdecydować, a nie być zmuszana do jedynej słusznej decyzji. Jak pisze autorka zalinkowanego artykułu – kobiet nie należy zmuszać do heroizmu. Czy taka ustawa zmieni coś w życiu osób, które chcą dokonać aborcji? Zdecydowanie nie – one i tak ją zrobią – legalnie bądź nie. Co nie znaczy, że zrobią dobrze. Czy ta ustawa może zaszkodzić? Bardzo. Kobiety niepewne, samotne, skrzywdzone będą się okaleczać w podziemiu, inne – będą się bać zajścia w ciążę. Skoro nawet poronienie – dla wielu kobiet ogromna tragedia, może być bezdusznie wykorzystane do zamknięcia ich w areszcie i poddawania kolejnym psychicznym torturom. Dlatego tym bardziej takich ustaw zmieniać nie powinni mężczyźni – żaden z nich nie będzie przez 9 miesięcy nosił pod sercem dziecka skazanego na śmierć – które poza organizmem matki nie przeżyje; żaden nie będzie musiał urodzić dziecka z gwałtu; żaden nie będzie musiał umierać przy porodzie.
    Miało być krótko i link, a rozpisałam się. Miałam właściwie napisać tylko tyle, że jestem katolicką, jestem przeciwna aborcji, ale kompromis aktualnie wciąż jeszcze obowiązującej ustawy jest właściwy i potrzebny. Resztę należy pozostawić tylko i aż sumieniom.
  • Z artykułów z mediów elektronicznych zdecydowanie polecam Wam też ten tekst. Jestem nim i zauroczona, i zawiedziona. I każdy, kto lubi historię Polski, historię jej zabytków, ale prawdziwych ludzi je niegdyś zamieszkujących, będzie pewnie miał podobne odczucia. Bo to zachowana od zapomnienia największa w historii kolekcja zdjęć zamku Książ, których w Polsce nikt jeszcze nie widział. W artykule jest zdecydowanie zbyt mało z tych 1500 klimatycznych obrazów!

    Maurice Hardouin przed kominkiem w Sali Maksymiliana (fot. Louis Hardouin). Źródło fotografii: <a href=
    Maurice Hardouin przed kominkiem w Sali Maksymiliana (fot. Louis Hardouin). Źródło fotografii: weekend.gazeta.pl, „Przebili Złoty Pociąg”. Tych zdjęć zamku Książ nikt w Polsce dotąd nie widział
  • Było trochę o historii i fotkach… może teraz o podróżach? Podróżowaliście kiedyś samotnie? Tekst Anety o takim właśnie wędrowaniu po świecie może Was do tego przekonać. Ja kiedyś też wybiorę się w taką podróż.
  • Tak jak kiedyś spróbuję samotnej podróży, tak kiedyś na pewno zawalczę z moja wielką słabością do słodyczy. Porady z Zielonej Karuzeli na pewno pomogą! Wam  z pewnością (bo ja to raczej z tych beznadziejnych przypadków;).
  • I w końcu coś dla wszystkich blogujących. Dla Was ciekawym kompendium z pewnością będzie wpis Uli z listą jej ulubionych narzędzi do blogowania, m.in. wtyczek, programów i aplikacji. Także u niej znajdziecie przewodnik SEO dla początkujących – bardzo zgrabnie zebrane podstawowe zasady pozycjonowania dla Waszego bloga. No i coś, z czym sama jeszcze walczę: jak znaleźć najlepsze kategorie blogowe. Fajnie, że są tacy blogerzy jak Ula, którzy zdobytej wiedzy nie zatrzymują dla siebie, a potrafią się nią podzielić – i to w bardzo przystępny sposób!
  • Jeśli natomiast szukacie idealnego planera blogera, koniecznie sprawdźcie ten zaproponowany przez Anetę z bloga Hey Ho. Ta sama autorka ma też dla Was listę narzędzi ułatwiających blogowanie – na pewno warto się jej przyjrzeć.
  • Planery, aplikacje i narzędzia są ważne, ale jednym z najważniejszych elementów bloga jest jego logo – jak zaprojektować to idealne, podpowie Wam Weronika.
  • A jeśli nie uznacie tego za kółko (wzajemnej) adoracji, to polecę Wam aż trzy teksty od Bastaleny: o 5 powodach, dla których warto zrobić porządek we wpisach blogowycho tym, jak sprawdzić, kiedy inni o Tobie piszą; w końcu o tym, jak robić dobre zdjęcia potrawom trudnym w fotografowaniu – to, co prawda, wpis gościnny, ale opublikowany w przyjaznych progach i przy Owsiance i Kawie.
  • W blogowaniu przyda się też wiedza językowa. Na przykład o złośliwości dopełniaczy.
  • Mogą się też przydać języki obce – tutaj znajdziecie całkiem przyjemną listę skutecznych, a przede wszystkim darmowych programów do nauki angielskiego.
  • Polecam Wam również bardzo ciekawą inicjatywę Marty: 30 dni do lepszego życia. Trzydzieści pozornie łatwych zadań, które mogą pomóc uporządkować życie i zmienić do niego nastawienie. Ja na pewno spróbuję jeszcze w tym roku!
  • I na koniec zostawiłam Wam chyba najcudowniejszy tekst, na jaki trafiłam podczas tych trzech miesięcy. Bardzo mądry tekst o życiu, a przede wszystkim o tym, dlaczego dzień ślubu nie jest najpiękniejszym dniem życia.
  • OK, dla równowagi mam też coś dla tych, którym do ślubu się nie śpieszy. Albo chciałyby, ale nie mają z kim, ale w sumie im to nie przeszkadza. Albo wręcz przeciwnie. Coś dla singielek w okolicach magicznej daty zmiany kodu.

Odkryć zblogowAnych…

… brak, niestety! W wolnym czasie raczej nie zapuszczała się w nieznane rejony blogosfery. Odwiedzałam raczej znane mi rejony. Za to odkryję Wam Amerykę: na dziś KONIEC. Ale spokojnie – ciąg dalszy nastąpi jeszcze w tym tygodniu :)

  • Dzien slubu nie jest najpiekniejszym dniem w życiu – przeczytam. Tak, i też kiedys bede podrozować samodzielnie.

    • Ana

      Może się kiedyś spotkamy w tej podróży? :)

  • Dziękuję za polecenia moich wpisów :) Przy okazji Twoich poleceń widzę, że sama przegapiłam kilka bardzo ciekawych wpisów ;)

    • Ana

      Nie ma za co – wartościowe treści nie tylko wypada, ale wręcz trzeba podać dalej :)

  • Dziękuję za polecenie :) zajrzę do innych artykułów!

    • Ana

      Polecam – i Twoje, i inne teksty :)