Noworoczny wywiad z Aną (cz. 1)

Funkcjonowanie komunikacji między moim domem a Olsztynem w okresie sylwestrowo-noworocznym, pamiątka z Olsztyna w postaci choroby, prace na zapleczu bloga oraz stan przedzawałowy fundowany przez polskich siatkarzy nieco pokrzyżowały mi noworoczne plany związane z moim (i, mam nadzieję, Waszym?) przytulnym miejscem w sieci, ale nie ma tego złego. Zamiast podsumowań (które i tak będą) rozpocznijmy rok 2016 na zblogowany.pl od naszego wspólnego dziecka. Czyli: Wy pytacie, ja odpowiadam.

W związku z tym, że zadaliście mi więcej niż 17 pytań, a ja lubię się rozpisywać, podzielimy sobie tę przyjemność na (co najmniej) dwie części. Oczywiście, jeśli chcecie, wciąż możecie zdawać pytania. Najlepiej przez formularz pod tekstem sprzed miesiąca – wtedy na pewno ich nie pominę. Gotowi? Startuje… aha! Pytania nie będą przypisane do ich autorów, a jedynie ponumerowane – mam nadzieję, że Wam to nie przeszkadza? Będą też przemieszane – ci, którzy zadali ich kilka, mogą się spodziewać odpowiedzi w obu częściach.

Startujemy!

* * *

  1. Dlaczego zaczęłaś blogować?
    Szczerze? Nie pamiętam! Ale tak jak piszę o tym w notce o mnie i o blogu, zaczęłam blogować w grudniu 2011 r., tuż po skończeniu studiów i opuszczeniu Olsztyna. Straciłam wtedy spore pole do pisania o mojej ukochanej siatkówce, gdyż na mojej Prowincji w siatkówkę gra się tylko w szkole. I rekreacyjnie, gdy zbierze się grupa i wynajmie sobie salę gimnastyczną bądź Orlika. W każdym razie, zawsze wolałam kibicować niż grać. A jeszcze bardziej wolałam pisać. Szukałam więc intensywnie jakiegoś poważnego etatu (po studiach trzeba dorosnąć, nie?), a poza etatem – miejsca, gdzie mogłabym się wyżyć pisarsko, jeśli nie będzie to na etacie. Bo ja kocham pisać – co zresztą widzicie po długości moich tekstów :) I tak już od ponad 4 lat tworzę sobie w sieci. Jako pierwsze powstały „Zapiski żurnalistki”, które początkowo miały być blogiem sportowym, następnie rozszerzonym o inne treści „poważne”. Jednak było za poważnie, praca też poważna i choć nieco związana z pisaniem, ale nie takim, jakim bym chciała, więc w końcu zaczęłam poważnie pracować nad blogowym światem idealnym. Czyli tym tu zblogowAnym (wciąż dalekim od ideału, ale… pracuję i nad tym!:).
  2. Co, Twoim zdaniem, jest najważniejszą cechą dobrego blogera?
    Jest kilka takich cech, ale jeśli miałabym wskazać jedną, to byłoby mi trudno. Na pewno jednak dobry bloger jest po prostu dobrym człowiekiem i specjalistą w swojej dziedzinie (jeśli blog jest ukierunkowany, bo przecież nie każdy jest).  Dobry bloger nie odrywa się też od rzeczywistości i szanuje swoich czytelników. O, szacunek do czytelników – to chyba powinno być nadrzędną cechą dobrego blogera. Czy też może bardziej wartością. Bo wielu blogerów odrzuca mnie właśnie swoim stosunkiem do czytelników. Nawet jeśli piszą świetne teksty, doskonale się na czymś znają, ich aroganckie odzywki do komentujących sprawiają, że odechciewa mi się do nich zaglądać.
  3. Myślałaś o gruntownej zmianie wyglądu bloga?
    Tak, myślałam. I wciąż myślę, bo jestem perfekcjonistką i będę szukać ideału. Pewnie wiecznie, ale trudno :) W każdym razie, mimo iż podoba mi się prostota i aktualny układ treści, to wciąż czegoś mi tu brakuje. I w wyglądzie ogólnym, i w merytoryce, i w kategoriach, i w kolorystyce, i w czcionkach, i… i sama jeszcze nie wiem, w czym. Ale jedna ze zmian się kroi, więc stay tunned!

    PS: Możecie – a nawet musicie! – podpowiadać, nad czym mogłabym popracować. Naprawdę, każda uwaga jest cenna, zwłaszcza z zewnątrz, bo zbliża mnie do tego (nierealnego do osiągnięcia) ideału.
  4. Planujesz jakoś ukierunkować bloga? W sensie tematyki. Masz jakiś konkretny zamysł/plan?
    I tak, i nie. Pracuję nad generalnymi zmianami, planuję skupić się na kilku aspektach, pozostałe usuwając w cień. Ale na razie jestem w tzw. proszku. Choć październikowa ankieta bardzo mi pomogła i wskazała główne kierunki działania. Z pewnością skupię się na tym, co lubię najbardziej: na poznawaniu świata i LUDZI, więc spodziewajcie się więcej wywiadów, portretów, inspiracji…
  5. Gdybyś miała jedno życzenie, czego byś sobie życzyła (pokój na świecie i wygrana naszej reprezentacji na mistrzostwach w piłce nożnej się nie liczą :P)?
    Pokój na świecie i wygrana naszej reprezentacji na mistrzostwach w piłce nożnej to już dwa życzenia! Zresztą, wybrałabym i tak złoto olimpijskie dla naszych siatkarzy, ewentualnie szczypiornistów ;) A poważnie: trudno wybrać jedno. Na różnych etapach życia, życzy się sobie spełnienia zupełnie innych marzeń. Ja mam ich całkiem sporo, na to pierwsze na liście mam jeszcze jakiś czas, pozostałe to kwestia własnej pracy, środków i hierarchii ważności, więc chyba w tej chwili poprosiłabym złotą rybkę o własne M. Chyba się starzeję, ale chciałabym już planować, gdzie postawię łóżko, gdzie biurko, jak zaplanuję sobie garderobę i jaka kuchnia będzie dla mnie idealna. Mam wrażenie, że dopiero gdy poczuję się u sobie („u mamy” to zupełnie inne uczucie – świetne, ukochane, ale… pewnie sami wiecie, jak inne), łatwiej mi będzie uzyskać stan zwany moim miejscem na ziemi. Więc jeśli jutro miałoby się spełnić moje życzenie, to właśnie to.
  6. Droga Ano: dążysz do realizacji swoich pragnień czy wolisz pozostawić je w sferze marzeń? Pytam, bo zaskoczyła mnie liczba tych wspaniałych rzeczy do osiągnięcia! Czy nie wolałabyś ograniczyć się do ledwie kilku, ale potraktować je jako plan do realizacji dla zdeterminowanej kobiety sukcesu, którą jesteś?
    Do kobiety sukcesu to mi daleko :) W każdy razie, moja lista Marzeń do Spełnienia to lista marzeń, planów, celów, wyzwań – rzeczy niezwykle istotnych i zupełnie błahych, takich tylko i wyłącznie dla zaspokojenia własnej ciekawości i przyjemności. Może nawet próżności. Część z nich to takie pragnienia, po których nie będę czuć żalu, gdy się nie spełnią. Typu sylwester w górach czy zagranie w czymś. To coś w stylu: gdzieś zobaczyłam, spodobało mi się, fajnie by było, ale świat się nie zawali, gdy umrę, a nie spróbuję. Część to plany, które chciałabym urzeczywistnić, wychodząc z założenia, że zarabiam nie po to, by tylko odkładać ciężko zarobione pieniążki, ale by korzystać z nich i wydawać je np. na zdobywanie nowych umiejętności czy poznawanie świata. W tej kategorii marzeń są choćby wszystkie punkty na mapie świata, które chciałabym odwiedzić i poznać ludzi, kulturę, zabytki. Tu też są języki, których chciałabym się nauczyć. Ale to też nie są marzenia, których niespełnienie będę rozpamiętywać na łożu śmierci. Jest za to kilka (i rzeczywiście jest ich niewiele) punktów, które traktuję jako cele życiowe. I takim jest na przykład punkt pod numerem jeden na mojej liście Marzeń. Są też takie, do których muszę zrobić aneks. Bo życie sprawia, że poznaję sama siebie i wiem, że spełnienie takiego pragnienia przyniosłoby mi więcej szkody niż pożytku.
  7. Jak pisze się scenariusze? Zawsze jak oglądam błyskotliwy serial, to nie mogę wyjść z podziwu dla geniuszu twórcy!
    O co Wy mnie pytacie? Książkę może kiedyś napiszę, ale scenariusz do serialu? No, jeszcze może do jakiejś brazylijskiej telenoweli – o to mogłabym się pokusić. Kiedyś oglądałam, śmiało mogę stwierdzić, że to nie może być trudne. Ale do błyskotliwego serialu? Nie, to zdecydowanie pytanie nie do mnie. Zdecydowanie wolę oglądać niż męczyć się nad stworzeniem postaci i zdarzeń.
  8. Wierszokletka pyta, o czym będziemy rozmawiać w kolejnym odcinku „przy kawie”?
    To miało być przy kawie? A nie herbatce? :) W każdym razie: nie wiem kiedy, nie wiem o czym, ale planuję reaktywację jeszcze w tym kwartale!
  9. Którą książkę / książki mogłabyś polecić?
    Niestety, nie udało mi się osiągnąć celu założonego na 2015 rok, czyli przeczytania 52 książek, niewiele więc mogę polecić. Ale z pewnością warte uwagi są dwie, które zrecenzowałam na blogu: „Warszawski niebotyk” i „Flirtując z życiem„. Planuję jednak w 2016 przeczytać więcej książek niż w poprzednim, a zatem najciekawsze na pewno będę polecać na blogu i już nie tylko w tekstach z cyklu „Miesiąc zblogowAny„.
  10. Chcesz jechać na mecz reprezentacji Polski w piłce nożnej. OK, fajne marzenie, ale czemu nie dopisałaś, że tak naprawdę chodzi Ci o to, aby zobaczyć na żywo piłkarza Bartosza Kapustkę? Jest w Twoim typie, czyż nie? Taki młody, nieopierzony ptaszek :)
    To pytanie musiałam wpisać tu w całości, bo takie pytania niemal z odpowiedzią może zdawać tylko jedna (CUDOWNA!) osoba. Tylko, niestety, teraz wyda się moja sportowa niewiedza. Bo poza znajomością nazwiska i pozytywnym wrażeniem po jego debiucie w reprezentacji… nie wiem nic o tym zawodniku! Żadnych afer, czy ma dziewczynę czy chłopaka, w jakim zespole ligowym gra… no nic! Cóż, piłkarze nie kręcą mnie tak jak inni sportowcy ;) Ale odrobiłam pracę domową, wygooglałam i… o mamusiu jedyna, jakież to dzieciątko! Jak podrośnie, może będzie w moim wizualnym typie ;) Ale większą szansę ma w byciu typem sportowym. Mimo że nie interesuję się piłką nożną tak bardzo, jak kilkoma innymi dyscyplinami, są sportowcy spoza moich ulubionych dyscyplin, którzy zdobywają moją uwagę swoimi wynikami, postawą i charakterem.

    Wracając jednak do meritum, droga Olu: chcę pojechać na mecz reprezentacji Polski, bo lubię sport, a ten jest sportem (ponoć) narodowym. Sport zaś lubię oglądać na żywo, jeśli tylko mam taką możliwość. Atmosfery piłkarskich trybun jeszcze nie znam, a mecz na żywo i w telewizji – to dwa zupełnie inne mecze. Przynajmniej jeśli chodzi o siatkówkę. I o koncerty – te na żywo są meeega! Więc kto wie – może po wizycie na stadionie przekonałabym się do oglądania tego sportu narodowego i światowego częściej niż od święta? Bo mimo wszystko jakoś trudno mi zrozumieć to całe „wow” wokół piłki nożnej. Mimo że dawno temu sama kopałam piłkę z chłopakami :)

* * *

To co, na dziś wystarczy?

  • :*

    Aniu, dziękuję za wytknięcie mnie palcem w wywiadzie, uśmiałam się :) słuchaj, zdradź jakieś pikantne szczegóły, wstrząśnij czytelnikami! Powiedziałaś tylko tyle, ile chciałaś, czujemy niedosyt!

    • Ana

      Ależ do usług – kolejna część pytań i odpowiedzi czeka sobie spokojnie na dogodny czas publikacji ;)

  • Amisha

    Ano, byłam z moimi smerfami w Białym na meczu Jagi i Wisły Kraków – polecam! Na pewno jeszcze pojedziemy kiedyś z Mohim. No i oczywiście jakiś ważny mecz reprezentacji – bardzo chciałabym!!!

    • Ana

      To na reprezentację zbierzcie mnie ze sobą! W końcu: w grupie raźniej ;)