Weekendowa playlista (13): TOP 5 „Last Christmas”

Świąteczne porządki w trakcie, listy zakupów stworzone, menu zaplanowane… Świąteczne playlisty też się pewnie tworzą, w związku z czym nie mogłam nie stworzyć własnej. Tym razem bardzo monotematycznej. Jednak piosenka w pięciu moich ulubionych wersjach. Oczywiście, oryginału tu nie będzie – on pozostaje poza konkurencją.

last christmas

To piosenka, którą wszyscy i wszędzie, zwłaszcza radia i centra handlowe, męczą nas od co najmniej 1 listopada. A zdarza się, że zaczynają i wcześniej – bo gdy np. we wrześniu spadnie śnieg, co robią radiowi DJ-e? Sięgają po hit grupy Wham! Tymczasem chyba każdy szanujący się artysta ma w repertuarze swój cover „Last Christmas” (takie przynajmniej mam wrażenie po wpisaniu w YouTube’ową wyszukiwarkę tytułu piosenki) – dlaczego zamiast wiecznie wałkować tę samą wersję, nie sięgnąć czasem po inną? Przynajmniej na moich świątecznych playlistach jest kilka perełek. Jeśli szukacie Crazy Froga i Cascady, od razu możecie kliknąć na krzyżyk zamykający kartę i/lub stronę.

5. The Overtones

Ciekawa, dwujęzyczna propozycja. Mam wrażenie, że w tej piosence nawet niemiecki brzmi sympatycznie :)

4.  Kuba Badach, Andrzej Lampert, Andrzej Piaseczny, Mietek Szcześniak

Czyli żadne „Last Christmas”, a „Kolęda dwóch serc”. Mamy całkiem przyzwoite polskie piosenki świąteczne i o ile „Last Christmas” jest piosenką niemal całoroczną (no dobra, może w porywach półroczną;), to wszystkie polskie bożonarodzeniowe przeboje kojarzą mi się wybitne z Wigilią, ostatnimi porządkami, pierwszą gwiazdką, opłatkiem, czekaniem na pasterkę. Bo sama z siebie dopiero 24 grudnia odpalam moje świąteczne playlisty, a „Last Christmas” z polskim tekstem to po prostu punkt obowiązkowy takiej listy.

3. Amanda Law

Bardzo przyjemny cover. Który pokazuje, że wcale nie trzeba być gwiazdą muzyki numer jeden na świecie, by świetnie zaśpiewać największy świąteczny przebój. I to w wersji akustycznej!

2. The Ready Set & Kina Grannis

Właściwie, powtórzę się: przyjemne głosy i gitara. Trzeba czegoś więcej?

1. Olly Murs

OK, niczego odkrywczego w tym coverze „Last Christmas” nie ma. Ale raz: mam słabość do tego wykonawcy, zwłaszcza w duetach z Robbiem Williamsem, dwa: to jest tak przyjemna kompozycja, że chyba w najbliższe święta będę się nią zasłuchiwać częściej niż oryginałem. I w ogóle częściej, mimo że zwykle wolę jednak żywsze świąteczne piosenki. I nie tylko świąteczne.

A Wy – macie swój ulubiony cover „Last Christmas”? Koniecznie podzielcie się nim w komentarzach!

  • Amanda i Hubert

    my też niedawno napisaliśmy post o świątecznych piosenkach
    zapraszamy: blotodlazuchwalych.blogspot.com

    • Ana

      Same hity widzę! :)

  • Ojaaaa, nawet nie wiedziałam, że tyle tego :) Ale ja za nic na świecie nie wymienię mojego kochanego Fredzia i „Thank God it’s Christmas”. Żaden tam Wham! Tylko Fred <3

    • Ana

      W sumie, to średnio rozumiem fenomen „Last Christmas”, gdy jest tyyyle świetnych świątecznych przebojów i bez Freddiego to ani rusz!

  • Uwielbiam „Last Christmas” w każdej postaci! Znaczy, w każdym wykonaniu. Z tego, co przedstawiłaś – wszystkie mi się podobają, aczkolwiek jedne bardziej, drugie mniej.

    Na Niemców, przyznam szczerze, to raczej się gapiłam, niż ich słuchałam : D Takie ciacha!

    Polska wersja też jest nawet spoko. Nawet nie wiedziałam o jej istnieniu.

    Głos tej Koreanki, Japonki, czy kim tam ona jest – BOŻEBOŻEBOŻE, cudowny jest! Aż mi się serce ścisnęło. Piękna wersja.

    Druga pozycja taka… Taka zwyczajna. Fakt faktem przyjemna, ale nie wyróżnia się prawie niczym.

    No i Olly. Też go lubię. I Williamsa też.

    Mój ulubiony cover Last Christmas chyba o 8 lat był i będzie ten od Taylor Swift. Mam do niej sentyment.

    A ulubiona piosenka na święta oprócz Last Christmas to ta od Michaela Buble – It’s beginning to look a lot like Christmas :)

    • Ana

      Kochana, to nie są Niemcy! Muszę przyznać, że Wyspy coraz bardziej mnie zaskakują ;)
      Polska wersja jest stara jak świat… no dobra, może nie aż tak ;)
      Jeśli chodzi o 3. i 2., to trochę się zastanawiałam nad kolejnością. Bo dziewczyna jest naprawdę świetna! Ale chyba jednak w prostocie siłą i dlatego taka zwyczajna wersja jest u mnie wyżej. A Taylor wersję znam, ale chyba przez to, że jakoś za nią nie przepadam, mnie ta wersja specjalnie nie kręci. Tak jak nówka sztuka Carly Rae Jepsen, na którą trafiłam już w dniu publikacji na yt:
      https://www.youtube.com/embed/tGBwYBFZxGQ

      A Buble’a to ja całe święta będę słuchać, jak co roku – chyba trudno mi wskazać jedną moją ulubioną piosenkę ze wszystkich jego świątecznych :)

  • ah! ale te utwory nastrajają świątecznie ;)

    • Ana

      I nie tylko te :)