Kim jest i jak naprawdę żyje singielka? Czyli pierwszy projekt zblogowAny

SINGIELKA. Gdzieś Wam dzwoni, prawda? Opcje są dwie: albo jesteś jedną z nich, albo oglądasz (a przynajmniej obił Ci się o uszy) serialowy hit jesieni. Właściwie, jest jeszcze trzecia opcja: łącząca dwie poprzednie. Ja wybieram opcję trzecią. Bo widziałam – wróć: przemęczyłam 3-4 odcinki „Singielki”, a że mam w domu telewizor, mam wrażenie, że zewsząd atakują mnie zapowiedzi tego serialu. I to on sprawił, że wpadłam na genialny (ach, ta wrodzona skromność;) pomysł na alternatywny Projekt Singielka. Wchodzicie?

projekt singielka logo male

Nie bez powodu podlinkowałam Wam na Facebooku  archiwalny tekst o buntowaniu się przeciwko schematom życia w rytmie „wypada – nie wypada” i „już czas!”. Schematom – jakżeby inaczej – wzorców życia społecznego, a właściwie: rychłego za mąż wychodzenia. Schematom, które z góry cię oceniają. Bo skoro nie masz męża w wieku lat 25, 30, 35, to na pewno coś z tobą nie tak. Nie z potencjalnymi kandydatami na tego męża, nie z innymi realiami życia niż lat temu 20-30, nie z dość wysokim wskaźnikiem feminizacji, nie z innymi problemami, choćby osobistymi. Serial, o którym wspomniałam, wcale tu nie pomaga – wręcz przeciwnie: robi tak samo krecią robotę singielkom, jak kampania zachęcająca do nieodkładania macierzyństwa na później potencjalnym matkom. Rozumiem, że to serial, komedia, krótka forma o perypetiach takiej jednej Elki. Nie wiem, może się rozkręci, ale mnie zniechęca na wstępie tendencyjnym wizerunkiem singielki. Singielka w serialu buja w obłokach, marząc o księciu w lśniącej zbroi na białym rumaku. No, dziewczyny, czy my takie jesteśmy? Czy utrwalanie wizerunku desperatki szukającej faceta po to, by się z nim pokazać na weselu siostry, kuzynki czy przyjaciółki i utrzeć nosa matce, babce czy znienawidzonej koleżance, nie robi krzywdy dziewczynom, które pragną prawdziwego związku? Bo – nie oszukujmy się – media mają ogromną siłę. Nie tylko babcie biją aktorki za przewinienia ich serialowych postaci – mimowolnie te seriale utrwalają krzywdzące stereotypy i obrazy.

Dlatego postanowiłam coś z tym zrobić. Także dzięki połowicznym wynikom zblogowAnej ankiety (czekam na Wasze głosy do 31 października), z których wynika, że chcecie m.in. więcej stałych cyklów i tekstów z szeroko rozumianej sfery lifestylowej oraz sugerujecie mi, że powinnam zaprosić innych blogerów do publikowania tekstów na łamach mojego bloga. I tak oto wymyśliłam akcję pt. Projekt Singielka. Chcę do niej zaprosić dziewczyny, które na Facebooku pod „Rodzina i związki” wpisałyby (lub wpisały) „Wolna”. Ewentualnie: „To skomplikowane”. Które chciałaby – na wzór rubryki „Singielka” w serialowym internetowym lubczasopiśmie – pisać felietony o swoim realnym życiu singielki. Ciekawe felietony, w sumie… niekoniecznie felietony. Mogą lecieć według schematu: „Dziś poszłam na randkę. On nie przyszedł. Kelner chciał się zlitować i postawić mi piwo. Idę płakać w poduszkę. Ale jutro kolejna próba!”, byleby między tymi zdaniami znalazła się jakaś wartość dodana. Wartościowa, głębsza treść. Nie frywolne perypetie rodem z serialu. Życie. Doświadczenia. Pokonywanie słabości. Codzienne życie, które toczy się nie wokół „muszę znaleźć faceta JUŻ”, a wokół mniej lub bardziej przyziemnych spraw. Na przykład pracy zawodowej i/lub pasji. Zainteresowań. Hobby. Wskazówki dotyczące organizowania sobie wolnego czasu. Albo lepiej: radzenia sobie z dogadywaniami matek, ciotek, babć, zamężnych koleżanek. Albo po prostu: jak poradzić sobie gumą w aucie, gdy obok nie ma męskiej ręki do zmiany tego tzw. kapcia. O wiejskim weselu, na które jako jedyne trafiły bez pary. Jest mnóstwo tematów, które zajmują singielki. I mnóstwo spraw, przez które pozostają singielkami, choć nie chcą. I chyba o nich najbardziej będziemy chciały porozmawiać.

Projekt Singielka ma jeden cel: pokazać, że singielka to normalna dziewczyna, a nie desperatka. Że to niekoniecznie marzenia o księciu na białym rumaku i że niekoniecznie one wpędzają je w te znienawidzone tzw. lata. Że nie widzimisię sprawia, że niektóre planują pozostać singielkami do końca świata i o jeden dzień dłużej. Że nawet pragnąc pozbyć się stanu singielki, nie trzeba być serialową singielką desperatką, której JEDYNYM celem życiowym jest znalezienie partnera. Nie mówię, że to złe – ale bardzo smutne, mieć tylko taki cel w życiu.

projekt singielka

Przez najbliższe 2 tygodnie (21.10. – 4.11.) czekam na zgłoszenia wszystkich chętnych do współpracy. Piszcie… gdzie chcecie, ale najlepiej na maila:

ana@zblogowany.pl 

– będzie super, jeśli poza przywitaniem od razu dołączycie swoje uwagi i pomysły. Projekt Singielka ma być czymś fajnym i PRAWDZIWYM, na przekór stereotypom i ramkom, w które świat próbuje nas wciskać.

Po tym czasie zrobimy sobie podsumowanie, ustalimy szczegóły (np. kwestię anonimowości autorki) i… rychło ruszymy z tematem :)

  • Amisha

    Jako mężatka i wielomatka nie jestem singielką, ale tak patrząc z boku, to po trosze nią jestem, ha ha ;-). Nie wpisuję się w ramy projektu, ale podoba mi się i chętnie będę śledzić. Co do serialu – przypadkiem podpatrzyłam chyba pierwszy odcinek. Nie podobał mi się i już. Ani ciut. Moim zdaniem, każda kobitka jest jakiś czas singielką – jedna krócej, inna dłużej, inna nawet na zawsze. I ma ku temu prawo.

    • Ana

      Szczerze przyznam, że żałuję, że nie wpisujesz się w ramy projektu! Ale… na Ciebie i dla Ciebie też mam pomysł ;)

  • Ja, ja się zgłaszam :) Myślałam już wcześniej nad takim tematem na bloga. Zróbmy coś razem!

    • Ana

      Super! Zapisuję sobie adres mailowy z disqusa i odzywam się po rekrutacji. Ale zawsze sama możesz wcześniej wysłać maila :)

  • Ja niestety nie zaliczam się do tej grupy, bo od prawie 7 lat jestem w stałym związku, a od prawie roku w stanie narzeczeńskim ;) ale bardzo chętnie poczytam sobie o życiu singielki, bo przyznam szczerze, że wszystkie singielki, które znam to jednak desperatki… ;)

    • Ana

      Strach przyznawać, ale ja chyba dlatego wpadłam na ten pomysł, bo wokół mnie jest podobnie. I to chyba zaraźliwe, a zarazy to ja się jednak nieco boję ;) Mimo że nie należę do tych, które stan singielki chciałyby kultywować przez całe życie.

  • Ale czadowy pomysł! Bardzo mi się podoba, życzę powodzenia i jestem ciekawa, jak to się rozwinie. :)

    • Ana

      Szczerze mówiąc, sama jestem ciekawa efektów :)