(Po)Weekendowa playlista (12): TOP 5 na babie lato

W ten weekend miał się pojawić tekst większej wagi, poważniejszy, ale… to praca, to praca na zapleczu bloga, to lenistwo po długim tygodniu w pracy, to wieszane się na oknie w szale jesiennych porządków i znów zniknęłam na jakiś czas z życia online. Więc postawiłam na sympatyczniejszy – mam nadzieję, też  dla Was :) – powrót na łono blogosfery i zwieńczenie minionego już weekendu. Zapraszam Was na moją wrześniową playlistę, której istnienie nieśmiało sugerowałam w poprzednim wpisie.

TOP5_wrzesien

5. Bryan Adams Brand New Day & Bryan Adams You Belong To Me

Bryan Adams zasługuje na wyższe miejsce w tej playliście, ale układam ją według szacunkowej liczby odsłuchań utworu przeze mnie. Niestety, nawet biorąc pod uwagę sumę odtworzeń tych dwóch piosenek, nie dadzą rady numerowi jeden. Ale tylko dlatego, że odkryłam je… dwa dni temu. I nie mogę się zdecydować, która bardziej mi się podoba. Za dwa dni liczbą przesłuchań pewnie zdetronizują numer jeden. Na razie oba ex aequo na otwarcie (choć chyba to gitarowe granie zdecydowanie bardziej belong to me).

4. Tabb & Sound’N’Grace Niebo

Jestem zafascynowana Atomem, z czego zdajcie sobie sprawę co najmniej od poprzedniego wpisu. Słucham właściwie całej płyty i cała znalazła się też na nowej playliście do auta. A że już wplotłam w bloga dwa pełne pozytywnej energii kawałki z tej płyty: Dach i Na pewno, to nie chciałam ich tu po raz kolejny rekomendować. Na pewno dobrze znacie też inny kawałek duetu (o ile tak ich można nazwać) Tabb & Sound’N’Grace, dlatego mogąc wszystko, podrzucę Wam coś równie pozytywnego. Bo jesteśmy tego warci (a innych Atomowych ulubieńców zostawię sobie do kolejnych wpisów;).

3. R. City & Adam Levine Locked Away

Czasami do szczęścia wystarczy mi głos Adama Levine’a. By uniknąć wulgaryzmów (i w sumie lekkiego zdziwienia tamtą cenzurowaną podczas publicznych odtworzeń kompozycją), wrzucam coś poruszającego. Utwór, o którym w komentarzach piszą, że to „FINALLY a song without sexual things!”. I to naprawdę piękny utwór. Teledysk też niczego sobie.

2. Lifehouse Flight

O mojej fascynacji tym zespołem czytaliście już nie raz, najwięcej chyba przy okazji urodzin (moich, nie bloga). We wrześniu właściwie dwie piosenki chodzą mi po głowie. Częściej Hurricane, który mogliście przesłuchać całkiem niedawno, ale zdecydowanie mocniej Flight. Zresztą, wczujcie się sami:

1. Nathaniel Rateliff & The Night Sweats S.O.B.

Znacie SZJU? Syndrom Zapętlenia Jednego Utworu? Wpadłam na tę piosenkę jakoś na początku września i często – jak to się ładnie mówi -„gwałcę riplej”. Też macie ochotę wstać, tańczyć, klaskać i śpiewać? Bo ja właśnie dlatego umieściłąm tę piosenkę pod jedynką – porzucam Was, idę budzić sąsiadów ;)

Oto moje ostatnio wałkowane top 5. Prawda, że całkiem ciekawe? ;)

PS: A co aktualnie gości w Waszych głośnikach?

  • Wierszokletka

    Też lubię Taab i Sound’N’Grace i You belong to me :)

  • Niezbędnik Kobiety

    U mnie od jakiegoś czasu gości Mela Koteluk – lubię jej wyśpiewane przemyślenia <3 A z głośników najczęściej leci pan TIK TAK mojej córeczki :D

    • Ana

      Szczerze przyznam, nie jestem z Melą za pan brat. Mam zaległości – kojarzę, ale nie mogę powiedzieć, że znam.

  • u mnie jazz. dużo jazzu. obecnie stara Norah Jones.
    wymienioną niżej Melę Koteluk też bardzo lubię. za eteryczność.

    • Ana

      Przyznam szczerze, że lubię jazzowe kawałki, ale chyba i zwłaszcza starsze, klasyki. Świetne są na ukojenie. I świetne jest np. Spotify za te swoje playlisty – z jazzowych ulubiłam sobie „Women of Jazz”.