Krótka piłka: To nie jest spot o Polkach

Fundacja Mamy i Taty rozpoczęła właśnie kampanię pod hasłem Nie odkładaj macierzyństwa na potem. I choć rozumiem zamysł – zwłaszcza czytając wypuszczoną wraz ze spotem zajawkę, o czym tak naprawdę jest ta kampania – kompletnie nie rozumiem scenariusza. Bo to nie jest spot o Polkach.

Żebyśmy wszyscy wiedzieli, o czym rozmawiamy, zapoznajmy się z pierwszym etapem kampanii (o ile jest jeszcze ktoś, kto go przegapił). Oto mamy atrakcyjną kobietę w szpilkach przechadzającą się po ładnym, przestronnym domu. Widać, że dobrze zarabia, ma na koncie sukcesy i realizacje marzeń: zrobiła specjalizację i karierę, była w Tokio i w Paryżu, kupiła mieszkanie i wyremontowała dom. Ale jest jedna rzecz, której żałuje, bo o ile zdążyła w życiu wiele osiągnąć, nie osiągnęła jednego: nie została mamą. Nie zdążyła. I już nie zdąży, skoro po jej policzkach płyną łzy.

 

 

Nie odkładaj macierzyństwa na potem. Hmm… Czy faktycznie taki jest finalny przekaz tego spotu? Czy Polki rzeczywiście odkładają decyzję o ciąży ze względu na karierę, mieszkanie i podróże? No… raczej nie. Takie problemy mają w tym kraju chyba tylko zapracowane kobiety biznesu i niedojrzałe celebrytki, czyli na dobrą sprawę nikły procent polskiego społeczeństwa. Pozostałe, jeśli decydują się na dzieci później, niż średnia wynosi, to z zupełnie innych pobudek:

1) nie mają pracy lub pracują na tzw. śmieciówkach, lub zarabiają tyle, że ledwo wystarcza na ich własne utrzymanie;

2) pracy szukają długo albo bardzo długo, jeszcze dłużej czekają na najstabilniejszą ze wszystkich umów – umowę o pracę. A nawet na niej nie zawsze mają gdzie wrócić po urlopie macierzyńskim;

3) dziecko w tym spocie jest niejako tylko kolejnym dobrem luksusowym – niestety, w przeciwieństwie do kariery, podróży czy domu, ono uzależnione jest od biologii. Można nie zdążyć go posiąść. A chyba istnienia ludzkiego nie powinniśmy rozpatrywać w kategorii „mieć”;

4) Polska jest krajem dość mocno sfeminizowanym. Dla niektórych kobiet i w pewnym przedziale wiekowym po prostu brakuje mężczyzn – a bez nich o dziecko trudno. Trudno też „łapać” pierwszego lepszego z ulicy – dziecko to odpowiedzialność, ojcostwo – jak macierzyństwo – jest na całe życie i to nie może być decyzja podjęta tylko dlatego, „bo już czas”;

5) nawet ten nie pierwszy lepszy, a idealny i wymarzony może mieć problem, by zostać ojcem, a kobieta – matką. Wcale nie przez podróże czy remont;

6) kobieta może mieć problem niekoniecznie przez antykoncepcję, na której skutki kampania ma zwracać uwagę. Choćby przez stres w pracy – a jak wiemy, wiele jest osób, które nie chodzą do pracy z przyjemnością. A i bezrobocie bezstresowemu życiu nie sprzyja;

7) nikt nie pomyślał też o wielu parach pragnących dziecka, a nie mogących go mieć – takie postawienie sprawy na pewno sprawia im ogromny ból;

8) … dopiszcie sami w komentarzach. Pewnie znajdzie się argumentów od ch…olery.

Słowem: jeśli chcemy zachęcać Polki do wcześniejszego zachodzenia w ciążę, a polskie rodziny do wychodzenia co najmniej na zero, czyli stanu 2 + 2, walczmy o komfortowe warunki pracy i życia. Tworząc kampanie, nie odrywajmy się od rzeczywistości. Polskiej rzeczywistości, a nie rzeczywistości kreowanej przez media, celebrytki, biznesmenki i blogerki. Nie odkładaj macierzyństwa na potem? Chętnie. Ale choćby moje własne plany – hen, sprzed lat – założenia rodziny do trzydziestki bardzo brutalnie zweryfikowało życie. I realia życia w tym, a nie innym kraju, w tym, a nie innym jego regionie i w tym, a nie innym pokoleniu. Mi dziecko nie przeszkadzałoby ani w karierze, ani w podróżach, ani w remoncie. Jednak to nie tylko od mojego widzimisię zależy. A tak przedstawia to ten spot.

Krótką piłką: spot Nie odkładaj macierzyństwa na potem chybił.

PS: A najgorszy głos w tej sprawie zabierają feministki. Nie o to chodzi.


Krótka piłka to nowa seria tekstów w Świecie zblogowAnym. Ja nazwę zaczerpnęłam z mojej ukochanej siatkówki, Wam niech tłumaczy ją słownik języka polskiego, frazeologizmów czy inny językowy :) Dziś… nie do końca mi wyszła ta Krótka piłka. Bo wybrałam temat, który okazał się rozleglejszy, ale w zamyśle mają to być krótkie i szybkie zagrania, teksty o dość oczywistej (dla mnie) puencie, dotyczące świeżych i ważnych spraw. Czyli niekoniecznie we wtorki i piątki :)