Poradnik blogera: Uczymy się na błędach (2)

Od naszej poprzedniej lekcji minęło troszkę czasu. W międzyczasie (ha! O nim też za chwilę) straciłam sporo materiału na dzisiejszą część naszego kolejnego spotkania językowego, ale kochani blogerzy są bardzo płodni. Szybko uzupełnili moje braki licznymi przykładami. Zaczynamy?

owl_F

  • W międzyczasie….

No, właśnie… Wiele osób używa tego zwrotu na co dzień, wiele innych – zwraca uwagę na jego niepoprawność. Więc jak to jest? Na pewno to jest to kalka z niemieckiego: in der Zwischenzeit. Tłumaczenie tego wyrażenia nie do końca jednak oddaje to, co rozumiemy przez polskie sformułowanie „w międzyczasie”. Po niemiecku znaczy ono tyle, co „tymczasem, w tym czasie” – a zatem niekoniecznie to, co rozumiemy pod hasłem „w międzyczasie”, czyli w chwili między jedną a drugą upływającą chwilą. Bo można robić obiad, a tymczasem ktoś będzie sprzątał łazienkę, ale już niekoniecznie można iść rano do pracy, po południu na siłownię, a tymczasem na obiad. Łapiecie różnicę? Skoro więc wyrażenie „w międzyczasie” wchodzi jako uzus do słowników, na blogach też możemy się nim posługiwać. Bez złośliwości, że międzyczas to czas między jedną a drugą sekundą – używajmy go z głową w znaczeniu: „między jednym a drugim zdarzeniem”. Błędy błędami, ale jesteśmy tylko i aż ludźmi – i język jest dla nas :)

  • Nie często gości na blogu piłka nożna.
    Nie koniecznie razem.

Świetnie, że znacie zasadę dotyczącą pisowni partykuły nie z przysłówkami. Ale rozdzielnie zapisujemy ją w trzech przypadkach:
1) z przysłówkami, które nie pochodzą od przymiotników,
2) z przysłówkami w stopniu wyższym i najwyższym,
3) gdy partykuła nie jest nie tylko zaprzeczeniem, ale też wprowadza przeciwstawienie (np. Nie łatwo, a bardzo trudno się tego nauczyć!).
Zatem w tych dwóch zacytowanych przypadkach mamy błędy. Poprawnie powinniśmy zapisać: nieczęsto (od przymiotnika nieczęsty), niekoniecznie (niekonieczny). Prosta zasada: jeśli istnieje przymiotnik o podobnej konstrukcji, przysłówek będziemy pisać w ten sam sposób. A które przysłówki nie pochodzą od przymiotników? Na przykład: bardzo, dosyć, całkiem, tylko, dziś, zaraz, teraz, tutaj, tam itp. Te zapiszemy więc: nie bardzo, nie dosyć, nie całkiem, nie tylko, nie dziś itd. Wyjątki: niezbyt, nieraz (UWAGA! Nieraz – gdy akcentujemy nie i mamy na myśli znaczenie „często”, ale: nie raz, ale wiele razy), niebawem. 

  • Jeśli to nie prawda, że…

Właściwie niemal jak w punkcie powyżej: partykułę nie z rzeczownikami piszemy w zasadzie łącznie, a zatem: nieprawda, niepokój, niebezpieczeństwo, nieszczęście, niekatolik, nieczłowiek itd. Ale – UWAGA – tu też są wyjątki: nie zapisujemy przez łącznik z nazwami własnymi pisanymi od wielkiej litery (np. nie-Polak, nie-Europejczyk, nie-Arab) oraz rozdzielnie w wyrażeniach wyraźnie przeciwstawnych (np. nie katolik, ale muzułmanin).

  • Balsam składa się z naturalnych składników, min. oleju słonecznikowego, oliwy, masła awokado…

Gdzie w tym zdaniu błędy? OK, liczba mnoga to przesada – jest jeden, tuż po przecinku: min. Bo min. = minimum, m.in. = między innymi, a autorce (bo raczej nie autorowi, sądząc po treści:) chodziło raczej o to drugie znaczenie.

  • Paulina pomaga dobierać font’y.

Może i pomaga, ale na pewno nie font’y. Wyłącznie fonty. My, Polacy, tak mamy, że lubimy wstawiać apostrofy tam, gdzie ich nie potrzeba, a zapominać o nich w miejscach oczywistych. Zapamiętajcie: jeśli używacie obcego słowa, które chcecie odmienić po polsku, wymówcie je. A potem – tak najprościej ujmując (więcej, nie tylko o apostrofach, poczytacie u Wittaminy lub u Olgi):
1) jeśli ostatnią wymówioną głoską mianownika jest spółgłoska, nie stosujecie apostrofu, np.: font [wym.: font] – fonty, fontów, fontami; Facebook [wym.: fejsbuk] – Facebooku, Facebookiem; Disney [wym.: disnej] – Disneya, Disneyem, Disneyowi,
2) jeśli ostania zapisana głoska jest niema, tj. nie wymawiasz jej (np. iPhone – wym.: ajfon, jest tu głoską niemą), lub ostatnia głoska mianownika znika podczas odmiany, tj. wymawiasz ją w mianowniku, ale już w dopełniaczu nie (np. Harry – wym. w M.: hary, ale w D.: harego – znika), wówczas spokojnie sięgasz po apostrof, np.: iPhone – iPhone’a, iPhone’ami, iPhone’owi; Harry – Harry’ego, Harry’emu; fanpage [wym.: fajpejdż] – fanpage’a, fanpage’u, fanpage’ami. UWAGA, wyjątek! Miejscownik liczby pojedynczej rządzi się swoimi prawami, gdy musimy w  odmianie zmiękczyć literką spółgłoskę w obcojęzycznym rdzeniu, np. powiedzieć, że mamy coś w ajfonie albo na pendrajwie. Odmieniamy to „po polsku”: iPhonie, pendrivie, Stevie itd.,
3) apostrofu nie stawiasz, gdy ostatnia głoska mianownika nie znika w przypadkach zależnych, np. Harry – Harrym. Z y jest w ogóle o tyle ciekawie, że w dopełniaczu i celowniku zawsze stawiamy apostrof, jeśli jest wymawiane jako lub i, np. Kennedy [wym.: kenedi] – Kennedym [kenedim], ale: Kennedy’ego [kenediego].

Apostrofy to w ogóle temat na odrębny wpis, ale podlinkowane wyżej dziewczyny odwaliły kawał świetnej robotyw tej kwestii, więc najlepiej zajrzyjcie do nich. A u mnie… wystarczy na dziś, prawda? :)

  • Dziwić się potem, że obcokrajowcy mają problem z naszym językiem. My sami nie jesteśmy przodownikami jeśli chodzi o poprawność i stosowanie zasad pisowni, bo w języku mówionym tych błędów nie jesteśmy aż tak bardzo w stanie wychwycić. Piękna ta nasza polszczyzna, ale jaka trudna … :) Warto się jednak w tej kwestii dokształcać cały czas. :)

    • Ana

      Rzeczywiście,język polski do najłatwiejszych nie należy. Ale dla mnie i tak jest piękny :) O ile obcokrajowcom wiele można wybaczyć, o tyle kompletnie nie rozumiem ignorancji językowej wśród dumnych blogerów, którzy usprawiedliwiają się, że mają tysiące klików, więc liczy się treść nie forma. Wielu z nich ma nawet 90% fotek, więc może i faktycznie treść ważniejsza… ;) W każdym razie, zgadzam się z Tobą: warto się dokształcać. Sama to robię dosyć często.

      • Ja pisząc teksty bardzo często zaglądam do różnych słowników jeśli nie jestem pewna poprawności. Ale to fakt ludzie. u których 3/4 wpisu to zdjęcia może czują się usprawiedliwieni, że mogą być „byki”, bo nikt nie zauważy. A takie błędy szczególnie rzucają się w oczy. Może to wynika z naszej dumy, jestem polakiem to co ja nie znam swojego języka? Osobiście nie mam większych problemów z ortografią, choć wiele się zapomina. Za to interpunkcja – o zgrozo … :)

        • Ana

          Nie ma niczego złego w robieniu błędów. Złe jest spłycanie roli poprawnej polszczyzny i znaczenia języka ojczystego – tym gorsze,gdy lepiej od własnego zna się język obcy. I po to są słowniki, by z nich korzystać – nie o to chodzi, by każdy był mistrzem ortografii, a by umiał korzystać z pomocy. Czyli wskazówek innych osób oraz słowników. Brawo więc dla Ciebie :)

  • Wydaje mi się, że nie popełniam żadnych z wymienionych, aczkolwiek waham się, czy nie walnęłam pierwszego, bo lubię go używać… ; D Podoba mi się ten wpis. Bardzo przydatny.

    • Ana

      A kto nie lubi go używać… ;) I dziękuję, będą kolejne.

  • Moją największą zmorą są niezaprzeczalnie przecinki. Nie mam zielonego pojęcia gdzie je wstawiać powinnam. Takie wpisy na pewno mi pomogą, bo wracać do języka polskiego po 4 latach pisania jedynie po angielsku… to trudna sprawa :) Myślę, że jednak aż tak masakrycznie ze mną nie jest :D

    • Ana

      Grunt to znać swoje możliwości, a nie je przeceniać :)

  • Dlaczego nie uczyłaś mnie polskiego? Ja mam niezaprzeczalnie problem z pisaniem partykuł z innymi częściami mowy, szczególnie chyba z przysłówkami. Nie wiem czemu, tyle razy używam na przykład słowa „na pewno” lub „naprawdę”, a gdyby nie to, że komputer automatycznie podkreśla błędy na czerwono, to popełniałabym je za każdym razem…

    • Ana

      Ale ja uczyć (chyba) nie umiem!

  • Mateusz

    „Nieczęsto” „Nieczęsto” muszę to sobie wdrukować. Nic się nie zmieniło, ciągle problemy z pisaniem „nie” są moją bolączką. Mam jednak nadzieję, że po Twoich lekcjach będzie ich jak najmniej :)

    • Ana

      Trzymam kciuki! I nie jest wcale aż tak źle – czytam, widzę, tak trzymaj! :)

  • Niektóre błędy widzę, że sama potrafię zrobić i chyba najczęściej są to właśnie te z ‚nie’. Człowiek całe życie się uczy, a polski to jednak język rozmaity i trudnawy. Jeżeli my, rodacy mamy z nim problem to ja się nie dziwię obcokrajowcom :D

    • Ana

      Ja obcokrajowcom też się nie dziwię. A niektórych podziwiam, gdy ich polszczyzna jest lepsza od naszej!

  • Super lekcja gramatyki i obslugi apostrofow. Dziekuje i pozdrawiam serdecznie beata

    • Ana

      Nie ma za co – to ja dziękuję, że najwidoczniej te lekcje nie lecą w próżnię.
      Pozdrawiam :)

  • Przeraziłaś mnie tym wpisem. Teraz mam wrażenie, że notorycznie robię mase błędów ;) Ale i tak cie lofciam :P

    • Ana

      Nie o to chodzi, by być ideałem, ale by umieć korzystać z podpowiedzi :)
      PS: Lecę Cię lofciać u Ciebie ;)