ZblogowAny głos w sprawie Share Week 2015

Zauważyłam, że ostatnio polubiłam zabawy łańcuszkowe w blogosferze. Ale tylko te naprawdę wartościowe. Jakościowe. Mam nadzieję, że taki – wartościowy i niezłej jakości – jest też łańcuszek share’ów, który od początku 2015 r. uskuteczniam w comiesięcznym podsumowaniu. Mam nadzieję. Pewność mam zaś co do takiego łańcuszka organizowanego już od czterech lat przez Andrzeja z bloga jestKultura.pl – łańcuszka share’ów najlepszych blogów. Pomyślałam sobie, że ten coroczny SHARE WEEK to świetna okazja, by Czytelnikom Świata zblogowAnego polecić miejsca w blogosferze, których możecie nie znać, a które są ze mną, mam wrażenie, od zawsze. Bo wybrać trzy blogi naj w jakiejkolwiek kategorii – z całej masy odwiedzanych przeze mnie – wybaczcie, ale takiego zadania się nie podejmę :)

Komputer

Amisha i jej Żywotnik

Nie powiem Wam, od jak dawna zaglądam do Joasi vel Amishy. Ani jak to się stało, że zajrzałam do niej po raz pierwszy. Ani tym bardziej dlaczego zostałam… na zawsze. Chyba po prostu spodobało mi się w przytulnym świecie między P. a G., który poza małą ojczyzną mocno związany jest z ojczyzną odległą, bo położoną aż w Indiach. Sposób opisywania codzienności, styl pisania autorki, dwóch małych bohaterów kradnących Joasi pół świata, życia i bloga (oraz ten trzeci, ale tych dwóch agentów trudno jest przebić, wierzcie mi. I piszę to ja, bezdzietna panna:), cudowne historie z życia wzięte i świat względnie bliski mi geograficznie – to wszystko sprawia, że wracam po więcej. Dzięki umiejętności opisywania codziennych perypetii w taki sposób, że każda historia staje się niesamowitą przygodą, i Wy, jeśli choć raz zajrzycie do Żywotnika, wrócicie po więcej. A jeśli nie Wy, to ja na pewno :)

Mateusz po sportowej stronie mocy

Mateusz to jeden z niewielu blogerów, których znam w świecie offline. I poznaliśmy się jeszcze przed naszą „karierą” blogerów (a przynajmniej moją) – najpierw online, potem offline: byliśmy olsztyńskimi korespondentami tego samego serwisu sportowego. On pozostał przy sporcie, ja odeszłam w innym kierunku, ale moje kibicowskie serce przy sporcie pozostało. Dzięki Mateuszowi i jego blogowi (i nie tylko, bo sporo informacji przewija się też przez stronę bloga na FB) jestem na bieżąco ze sportowymi wydarzeniami, których nie śledzę samodzielnie w sieci lub tv. Ponadto Mateusz często recenzuje książki ściśle związane ze sportem i – niestety! – znajduję tam tytuły, po które chciałabym (kiedyś) sięgnąć. I, co najciekawsze, dzięki niemu dowiaduję się, jak wiele tych pozycji jest – w życiu nie pomyślałabym, że sport i sportowcy stali się materiałem do tylu publikacji!

Aha, żeby nie było, że nepotyzm czy coś. Nawet największa sympatia nigdy nie sprawi, że będę zaglądać do bloga, na którym nie mam czego szukać. Do Mateusza wracam po informacje, komentarze i recenzje związane z moją wielką miłością: sportem (w wersji light, czyli biernej:).

Podróżujący Włóczykij(owie)

Monikę – Sol – poznałam długo przed tym, jak ona poznała Aliena. Z którym zaczęła prowadzić bloga, którego chcę tu polecić. Sposób, w jaki prowadziła bloga w miejscu, dzięki któremu się poznałyśmy, sprawił, że z zaufaniem i ciekawością podeszłam do jej nowego projektu: Podróże Dwóch Włóczykijów. Zaczęła go tworzyć z chłopakiem, później narzeczonym, a obecnie mężem, z którym budują teraz krainę czarów dla małej Alicji. Mam nadzieję, że wpłynie to jedynie na częstotliwość wpisów, a nie ich jakość czy wręcz brak nowych. Nawet nie tyle notek, co podróży, bo one są kwintesencją całego ich blogowania. Fotoreportaże Włóczykijów zabierają w miejsca, o których istnieniu nie zawsze wiemy. Które są czasem tuż obok nas, gdzieś za rogiem, ale zajęci codziennością nie dostrzegamy ich. A może to tylko ja żyję w takiej nieświadomości, że cele ich podróży potrafią mnie zaskoczyć? W każdym razie, mimo że zazdroszczę im nieco tego podróżowania, lubię oglądać ich bloga. Tak, bardziej oglądać niż czytać (wybaczcie!). Bo mogę odpłynąć w inny świat i dodać małe co nieco do listy punktów do zwiedzenia w moich Marzeniach do Spełnienia. I przy okazji dowiedzieć nieco o Siedlcach, Polsce i świecie.

A teraz, z ręką na sercu, przyznajcie, czy znacie choć jeden z tych blogów? :)

  • Zawsze jak zaglądam na wpisy zwiazane z share week to znałam blogi, które tam polecano :) titaj kompletne nowości! :) chętnie zajrzę i odkryję coś nowego! :)

    • Ana

      Ta akcja ma na celu pomóc polecanym blogom – po co więc polecać to, co polecają wszyscy dookoła? :)

  • Amisha

    Zamurowało mnie… Ano – bardzo dziękuję, bardzo mi miło. W takich chwilach, choć nie mam generalnie problemów z pisaniem – tu nie wiem, co napisać, a zatem pozwól, że uczczę tę chwilę milczeniem :-).

    • Ana

      Byle nie minutą ciszy!!! :)
      Tymczasem biegnę nadrobić zaległości, bo mój stary Misiek działa w miarę sprawnie – transplantacja się udała, przeszczep przyjął (przynajmniej na razie:).

  • Nie znam ani jednego :)

    • Ana

      A widzisz, a ja Twoją listę na Share Week znam ;)

  • sol4me .

    Ja również jestem fanką Żywotnika. Już nawet nie pamiętam, jak tam trafiłam, ale od razu skradł moje serce… ;)

    Dzięki ogromne za post o nas. Mam taką zakładkę w blogu „Pisali o blogu” i wrzucę tam link do Twojej notki! :)

    Przepraszam, że nieczęsto tu teraz zaglądam, ale mam dziecko, które rzadko kiedy usiedzi spokojnie na tyle długo, żebym mogła coś poczytać lub napisać. Posty blogowe tworzę ostatnio na ogół przez kilka dni, bo za jednym zamachem mi się nie udaje ze wszystkim wyrobić… ;)

    Pozdrawiam
    Sol

    PS. Już się nie mogę doczekać, kiedy zaczniemy gdzieś znowu podróżować. Na razie tylko co jakiś czas Warszawę odwiedzamy, a na dalsze wojaże się nie zdobyliśmy jeszcze. Planujemy wyjazd nad polskie morze w wakacje, ale nie wiem, co z tego wyjdzie, bo Rafał ma problemy z urlopem. No ale może coś się wykombinuje… ;)

    • Ana

      Więc chyba i mnie wypada podziękować za zalinkowanie w zakładce o Was :) A ja czekam na pierwsze relacje z podróży Wasze całej trójki – może nie wiem z doświadczenia, ale wiem ze słyszenia, jak to jest czasem przy dziecku, ale w końcu uda się Wam wrócić do pasji. Trzymam kciuki. I, mam wrażenie, to nie mała będzie kłopotem przy wojażach, nawet bardzo żywotna :) , ale te urlopy właśnie. O tym problemie już sama nieco wiem. Jednak wierzę, że kto jak kto, ale Wy to już coś wykombinujecie! :)

  • nie znam, ale chcę poznać!;)