Nowa pasja: Facebook

Prowadzę taki tryb życia, że moje myśli COŚ zaprząta non stop. Jestem taką osobą, że wiecznie COŚ zajmuje mi czas. Najwięcej tego czasu poświęcam pracy i pasjom, niektóre przeradzają się w obsesje. Takimi pasjami i obsesjami w jednym są na przykład pisanie, blogowanie i kibicowanie ulubionym dyscyplinom i sportowcom. Jednak gdy odczytałam czwarte blogowe wyzwanie Uli, w mojej głowie ukazała się wizja… pustki. Bo co z tego tysiąca mniejszych i większych spraw jest na tyle zajmujące, bym mogła to nazwać pasją? OK, pasją – to nie problem. Ale nową? I oto w pewnej chwili doznałam olśnienia :)

facebook

Zastanawiacie się pewnie, jak to się stało, że w tytule tego wpisu pojawił się Facebook obok wyrażenia „nowa pasja”. W końcu z naszym pospolitym fejsikiem powinnam być za pan brat od dawna. Jako:
1) szara, niemodna (bo był okres, że w modzie było nie być na Facebooku – tuż po okresie, gdy trzeba było tam być, bo inaczej nie istniałeś), przeciętna użytkowniczka internetu,
2) absolwentka dziennikarstwa (zwłaszcza że najbardziej podobało mi się to internetowe. Chyba że była to zasługa jedynie dość sympatycznego doktoranta, z którym mieliśmy zajęcia?;),
3) przez jakiś czas korespondentka sportowego serwisu internetowego i równolegle przez rok siatkarskiego magazynu internetowego, które posiadały swoje fanpejdże, do których miałam dostęp jako administrator i/lub twórca treści,
4) blogerka,
oczywiście, nie mogłam i nie mogę nie być zorientowana w mediach społecznościowych. Musiałam nieco ich liznąć, więc Facebook zupełnie obcy mi nie jest. Ale dopiero niedawno zaczął mnie zajmować bardziej. I cieszyć. W pracy.

Spokojnie, zanim doniesiecie mojemu pracodawcy, że siedzę sobie na fejsie, gdy on mi płaci za robotę, musicie wiedzieć, że od stycznia Facebook stał się poważniejszym elementem mojej pracy. Niż był dotychczas, bo przez cały ubiegły rok i od momentu pojawienia się pomysłu na stronę firmy na FB, to ja ją nadzoruję. Niemniej dopiero od początku tego roku przejęłam niemal wszystkie obowiązki dotyczące prowadzenia i moderowania firmowej strony w tymże niebieskim przybytku społecznościowym. Od końca lutego (w sumie w styczniu wskazani przez szefową pomocnicy też nie kwapili się do tej pomocy) samodzielnie przygotowuję treści wpisów i grafiki do nich, tylko te bardziej skomplikowane  materiały wizualne pozostawiając profesjonalnym grafikom. I właśnie to zaczęło mnie kręcić. Że zostałam sobie sama panią i władczynią tego, co pojawia się na firmowej stronie. Przez rok sprawdzałam treści nadsyłane mi przez copywriterów agencji, z którą współpracowaliśmy, ale przez wymuszone oszczędności, Facebook został pierwszą ofiarą cięć. Styczeń minął całkiem sympatycznie, ale w lutym zaczęły się problemy. Nasi graficy przestali wyrabiać się w czasie. Musiałam kombinować. W końcu poprosiłam grafików, by przypomnieli mi podstawy Photoshopa.

I od tamtej pory robię wszystko SAMA. Najpierw planuję treści wpisów, potem szukam do nich grafik na stocku, by potem spędzić około 2-4 godzin tygodniowo na zabawie w Photoshopie. Ekhm… 2-4 godzin, napisałam? W ostatni czwartek na przykład bawiłam się od około 14.00 do mniej więcej wyjścia z pracy godzinę po godzinach, czyli do 17.00. Bo chciałam wypróbować tę czy tamtą opcję… Może więc nową pasją powinnam nazwać zabawy w Photoshopie? Nie, bo tylko część całości. Najbardziej mnie kręci aktywność fanów strony, ich lajki, a najbardziej – komentarze. Frajdę dają mi reakcje, które utwierdzają mnie, że prowadzę stronę nie gorzej niż agencja. Z pełnym budżetem na reklamę i większym na grafikę. Z osobą odpowiedzialną za przygotowanie wpisów oraz ich moderację i drugą odpowiedzialną za przygotowanie grafiki. Satysfakcję podwaja to, że osoby w agencji zajmują się w większości taką właśnie facebookową pracą, a w moim przypadku jest to zaledwie wycinek moich obowiązków, których większość jest daleka od marketingu internetowego. No i, co najważniejsze, bez względu na to, czy pracowałam z agencją, czy pracuję ze swoją graficzką, czy robię wszystko sama, zajmuje mi to właściwie tyle samo czasu. A czasami mam nawet wrażenie, że mimo mojego nieogarnięcia Photoshopa, sama opracowuję materiał na FB najszybciej.

Słowem: stara pasja do podglądania świata przez Facebooka stała się nową pasją do kreowania świata widocznego na Facebooku. Spodobała mi się ta zabawa i z amatorszczyzny mam zamiar rozwijać ją do pełnej profeski. Chyba mi się uda, skoro już podchodzę do tego z pasją.

  • I o to właśnie w życiu chodzi. Jeśli nie ma na świecie rzeczy, którą mógłbyś robić z pasją to sam ją sobie znajdź ;) czasem pomaga nam w tym przypadek i dobrze bo czasem tak lepiej. Często sami nie jesteśmy w stanie popchnąć się do takich rzeczy. Gratuluję, ze Tobie się udało i że czujesz, że żyjesz robiąc to czym się teraz zajmujesz. Powodzenia! :)

  • Proponowałabym jeszcze założenie firmowego bloga do kompletu :-)

    • Ana

      To chyba już nie wychodziłabym z biura, nie opłacałoby się :P

  • Amisha

    Ano, bo my tu na tym naszym małym Wschodzie jesteśmy najlepsze „agentki” ;-). Ja też robię rzeczy, do których inni wynajmowaliby agencje, firmy współpracujące etc ;-). Muszę zatem koniecznie zajrzeć na FB Twojej firmy.

    • Ana

      Poleciłabym Ci polubienie tego fanpejdża, ale… nie wiem, czy to byłoby dobrze widziane. If you know what I mean, jak mawiają Amerykanie ;)

      • Amisha

        Dokładnie Ano – I know what you mean ;-). Zawsze jednak mogę zajrzeć bez polubienia, choć nie wiem, czy polubienie miało by jakiś zły wpływ na moją sytuację zawodową ha ha ha ;-).

        • Ana

          Zależy od najwyższych władz i ich… donosicieli ;) W małych miastach i z dala od korporacji, niestety, też są. A może nawet tu ich więcej? W każdym razie, znam takich, co z błahostki potrafią zrobić wielką aferę, nawet w sytuacji zawodowej.

  • No no muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem :) Oby tak dalej.

  • Mateusz

    Ulala, to się dzieje! Facebook pasją i narzędziem pracy. To się porobiło. To teraz już wiem, kto prowadzi „ten” fanpage :D I teraz też wiem do kogo się zgłosić w sprawie grafiki :D Mistrzyni Photoshopa! Kobieta samowystarczalna, co robi pracę za 10.

    Pozdrawiam!

    • Ana

      Bez przesady, bez przesady… ja po prostu żadnej pracy się nie boję ;)
      PS: Photoshopa mam tylko w pracy… (niestety!).

  • sol4me .

    Super, że możesz w pracy siedzieć tam legalnie i pracować 2w1… :) Rewelacja. Ja muszę się przyznać, że choć jestem na FB od dłuzszego czasu, to jednak dopiero ostatnio odkryłam, że jest tam mnóstwo grup dla blogerów. Niesamowicie mnie zaskoczyło to, że od tylu lat bloguję, a nigdy wcześniej nie wpadłam na to, by takich grup poszukać i do nich dołączyć. Polecam – świetne narzędzie promocji dla bloga! :)
    Pozdrawiam
    Sol

    • Ana

      Znam kilka takich grup – część tylko obserwuję, niektóre wykorzystuję :)

  • Hej Ana :)

    Ja też zaczynam swoją przygodę w pracy, która będzie nieoodłącznie połączona z fb! Ogólnie ostatnio stwierdziłam, że jest mnóstwo opcji wykorzystania go ldo działań marketingowych (podobnie jak google ) ;).

    A co do photoshopa to fajnie Ci! Też bym chciała poznać bliżej jego fukncje :)

    Pozdrawiam ciepło!

    • Ana

      Na razie bawię się tylko w najprostsze składanie grafik na fb, ale powoli odkrywam nowe funkcje. Materiałów reklamowych i opakowań projektować nie będę, ale na fb wystarcza. I to prawda, że fb daje sporo możliwości marketingowych, ale wiele też zależy od swobody danej przez pracodawcę.