Miesiąc zblogowAny (1): styczeń 2015

Życie i rozrywki offline oderwały mnie nieco od bloga. Nie od blogosfery, bo czytanie online, czyli głównie inne blogi – Wasze blogi, zaczyna zabierać mi coraz więcej czasu (niedobrzy Wy! Piszecie za dobrze i za ciekawie!:), co odbija się kosztem twórczości własnej. Pomyślałam więc, że zamiast zwodzić Was, że W KOŃCU i COŚ ukończę i opublikuję, wrzucę Wam małe podsumowanie. Kilka linków do blogowej konkurencji i kilku ulubieńców miesiąca z dziedzin audio i wideo.

Styczeń będzie na próbę – zbiór będzie więc nieco ograniczony. Ale luty będzie już treściwszy w linki, obrazy i dźwięki – postaram się, byście mieli w nim przegląd całego CSO.

home-office-336378_Fotor

Styczeń przeczytaAny

Na początek małe podsumowanie własnej, prywatnej akcji 52 książki AnyStyczeń z podsumowaniem roku w pracy nieco odciągnął mnie od lektury i zamiast pięciu książek przeczytałam dopiero dwie. Z „Radości dla początkujących” wynotowałam pomysł, a właściwie spore wyzwanie dla siebie: Wyjedź w samotną podróż. Ciekawa jestem, czy kiedykolwiek się odważę. A Wy? Spróbowalibyście takiej samotnej podróży w zupełnie nieznane miejsce, gdzie nie znacie zupełnie nikogo?

Linki zblogowAne

To, że lubię czytać blogi, jest dla mnie zgubne. Odciągają mnie nie tylko od książek, ale i od mojego bloga. Ale jak tu nie utknąć w tekstach, które nie pozostawiają obojętnym. Jak np. na blogu 100 sukienek, na którym nieważne jest, czy punkt wyjścia jest błahy, czy ważki – z każdego dojdziecie do niebanalnych treści zamkniętych w proste, a piękne zdania (mało kto w blogosferze tak dobrze „opowiada” tekst). W styczniu najbardziej zapadł mi w pamięć tekst o przylotach. Też lubię obserwować.

Ponadto chyba też za dużo nowych blogów odkrywam. Nowych dla mnie. Na przełomie roku odkryłam dwa: Panią Strzelec oraz Plasterek Cytryny. Pierwszy w styczniu zaciekawił mnie teorią o kobiecości oraz krótkim, a treściwym obrazem człowieka szczęśliwego. Drugi, pełen różnorodnych inspiracji, w styczniu sprawił, że poczułam więź z mężatkami. Sama do nich nie należę, ale mam koleżanki. Ten jeden styczniowy link jest dla Was. Wiedzcie, że po ślubie nie musi być nudno (i przejrzyjcie inne małżeńskie mity written by Plasterek Cytryny).

W olsztyńskich zakątkach blogosfery są zaś miejsca, w których wsiąkam na dłużej, bo powstają tam długie i inspirujące teksty. Takie tworzy Gosia, która w styczniu pokusiła się o wykład na temat feminizmu. Ja podpisuję się pod jej zdaniem: wszystkie powinnyśmy być feministkami. Zdrowymi.

W styczniu trafiłam również na piękny tekst o pięknym kraju. Jakże niedocenianym przez jego mieszkańców. Jak każdy ma wady i zalety, ale wszyscy mamy szczęście, że w nim mieszkamy.
PS: Autorka tegoż pięknego tekstu o pięknym kraju napisała też tekst o prostytuowaniu się… uśmiechem, który wprawił mnie poniekąd w stan déjà vu. Bardzo podobnie postrzegamy uśmiech i jego piękno. Bardzo lubię uśmiechniętych ludzi.

Miesiąc obejrzAny, zasłyszAny…

Pora na zakończenie notki w sposób lekki i przyjemny. Trzy filmiki, które sponsorowały styczeń Any. Bynajmniej nie był to biedny miś w urzędzie, którego podrzuciłam na facebooku. W sumie, wszystkie trzy sponsorowały końcówkę miesiąca.

W pracy sezon przedślubny, więc trochę udziela się i mnie – raz na smutno, raz na wesoło, zwykle – na mniej więcej obojętnie. Dodając do tego, że lubię Maroon 5 (no, dziewczyny, która nie lubi posłuchać Adama Levine’a i przy okazji popatrzeć sobie na niego?:) i żałuję, że nie ma szans, by wdarli się też i na moje wesele (pomijając fakt, że gdy do niego dojdzie, ba!, gdy znajdzie się kandydat na księcia z bajki, chłopaki już pewnie dawno będą na emeryturze), nie mogę nie polecić Wam ich nowego teledysku. A może bardziej: reakcji par młodych, głównie panien młodych. Polecę nie inną niż Króliczek w swoich Wtorlinkach – tę z 3:21. No, i tę o chwilę wcześniejszą również.

 

 

Kolejny punkt powinien być tylko „zasłyszAny”, bo na „50 twarzy Geya” się nie wybieram. Tym bardziej że jestem zwolenniczką uprzedniej lektury książki, na której podstawie powstaje film. Ale że lubię Ellie Goulding, to nawet 100 twarzy nie odwiedzie mnie od wrzucenia tu jej nowego teledysku.

 

 

Nigdy tego przed Wami nie ukrywałam, ale uwielbiam sport i emocje, jakie mi daje. Stety bądź niestety, sport oglądany. Ale nawet ten oglądany czasem może być… nieco niebezpieczny :)

Post użytkownika Lewis Bertolucci.

Jeśli już jesteśmy przy sporcie, wróćmy na rodzimą ziemię. OK, może nie do końca, ale o rodzimych bohaterach porozmawiamy. Ostatnie dni stycznia (ok, przedostatnie, ale ostatnie, wybaczcie, skończyły się smutno, bo Katarem, więc oszczędzimy ich tu sobie) pół Polski spędzało w stanie przedzawałowym. Pozwolicie, że finał zawałów zarezerwuję do kolejnego zestawienia, a dzisiejsze zakończę awansem do półfinału. Bo, przecież nigdy tego przed Wami nie ukrywałam, uwielbiam ludzi z pasją i oglądać sport, który w przypadku niektórych dyscyplin grozi stanem przedzawałowym, ale uwalnia od stresów dnia codziennego, a przede wszystkim emocje – choć może nie takie, jak w samych zawodnikach:

 

 

Tyle na dziś. Ciąg dalszy nastąpi za miesiąc :)

PS: Aha! Pamiętajcie, że w tym miesiącu zaczyna się głosowanie w konkursie BLOG ROKU 2014. Jeśli bierzecie udział w zabawie, informujcie, jak na Was głosować – z miłą chęcią wesprę swoich ulubieńców. Tym bardziej że w tym roku sam postanowiłam spróbować swoich sił. Nie z blogiem, a z tekstem – TYM tekstem.

socialImgFb

  • Ja też za bardzo wsiąkam na innych blogach. Chociaż ostatnio staram się to ograniczać :) Czasem jednak się nie da. W sumie największy problem mam z czasem na komentarze. To akurat zajmuje chyba najwięcej czasu jak człowiek czyta cały wpis i chce napisać coś więcej niż „świetny wpis, zapraszam do mnie”.

    • Ana

      Oj, jak ja dobrze to znam! Gdy ja mam napisać tylko „świetny wpis”, to najczęściej nie piszę nic. Ale lektura i tak zajmuje nieco czasu :)

  • O rany, jak miło! :) I też polubiłam tekst o pięknym kraju. Blogosfera potrafi pochłaniać.

  • <3 dziękuję za wyróżnienie :) i w związku z tym, że poczułam się winna Twojego braku twórczości, to umawiamy się tak: dopóki nie ukończysz swojego posta, nawet literki komentarza u mnie nie zostawiaj! Tak, wyganiam Cię. Wyganiam do blogowej roboty! :))

    • Ana

      Gdyby to było takie proste… :)

  • Słucham ostatnio w kółko tego utworu Ellie Goulding, pomimo tej banalności, jakoś tak mi wpadł w ucho. I teraz przez Ciebie ja zaczynam wycieczkę po nowych, nieodkrytych dotąd, meandrach blogosfery ;)

    • Ana

      Poza tym, że piosenka wpada w ucho, lubię głos Ellie. I tak się zapętlam.
      A wycieczka, mam nadzieję, nie wyprowadzi Cię w żadne pole ;)

  • 100sukienek

    ojej, właśnie zauważyłam wyróżnienie :) dziękuję Ci!

    • Ana

      Nie, to ja dziękuję za to, co i jak piszesz! :)