A gdybym ja miała 100 tysięcy…

Świat ZblogowAny leży sobie odłogiem i leży, i leży… więc Ana w końcu stwierdziła, że pora go podlać i coś z tym zrobić. A że sama się nieco mota w swoich planach i zeznaniach, przez co nie może znaleźć wiadra z życiodajną wodą, postanowiła skorzystać z pomocy i stawić czoła wyzwaniu Uli z bloga Sen Mai. Dlaczego? Bo zabawa jest kreatywna i trwa 5 kolejnych dni, w związku z czym Ana MUSI stworzyć coś dla Was codziennie od poniedziałku do piątku. To naprawdę wielkie wyzwanie dla mnie, której ciężko jest wysupłać nieco czasu od czasu do czasu – a tu trzeba być codziennie. Ale robię to, bo wierzę, że mi się uda, a gdy się uda – wyrobię w sobie tę regularność, której mi tak brakuje, na którą tak nie mam czasu na co dzień i za którą po prostu tęsknię. Bo chyba po prostu się rozleniwiłam. Zatem: DOŚĆ TEGO! Do dzieła!

Zadanie 1., poniedziałek: Co bym zrobiła, gdybym miała 100 tysięcy złotych na koncie w banku?

Najlepiej się gdyba i marzy wieczorami. Przynajmniej mnie. Bo ciemno, bo cicho, nikt nie przeszkadza. A gdy człowiek widzi jedynkę z pięcioma zerami, to – no właśnie: marzy. Marzy, by stało za nią co najmniej zer sześć. No, ale jak się nie ma, co się lubi… i w Lotto się nie wygrało… i tylko się widzi tę jedynkę i pięć zer za nią ty za wyrażeniem „gdybym miała…”, można chociażby pomarzyć. W międzyczasie (tak, wiem, który nie istnieje;) pracując na to, by jednak kiedyś udało się to marzenie spełnić w rzeczywistości. Cóż zatem Ana zrobiłaby ze 100 tysiącami złotych, gdyby rzeczywiście je miała?

Gdybym je miała, pewnie za wiele bym nie poszalała. Nieważne, czy bym je wygrała w jakimś konkursie czy loterii czy też uczciwie na nie zapracowała. Potraktowałabym je tak samo. A dlaczego nie zaszalałabym? Bo ostatnio stwierdzam, że chyba się… starzeję. Nie mam ku temu warunków, a marzy mi się przytulne mieszkanko lub niewielki domek, a w nim fajna rodzinka. Fajna, bo moja własna ;) Dziewczyny w moim wieku, o moim statusie, ambicjach i planach na przyszłość nie mają takich marzeń. Kariera, awanse, imprezy, przystojni mężczyźni, sława, bogactwo… tak przynajmniej sądzić można po lekturze kolorowych babskich pism.

Tymczasem Ana nie chce jakichś Hawajów czy Karaibów, wycieczki dookoła świata, wielkich zakupów, modnych ciuchów, sławy i szalonych imprez w wielkich miastach. Nie, gdybym miała na koncie w banku 100 tysięcy złotych, nie wydałabym ich na takie szaleństwa. Dziwna jestem, wiem.

Oczywiście, uszczknęłabym co nieco na realizowanie kolejnych punktów – nawet tych najbardziej „od czapy” – z listy Marzeń do Spełnienia, ale rozsądnie – tak, bym wyrwała się z szarości codzienności i ukradła światu nieco szczęścia dla siebie. Znamienitą resztę wydałabym jednak na realizację najważniejszego na tę chwilę punktu ze wspomnianej listy Marzeń: na zbudowanie własnego miejsca na ziemi. Czyli w pierwszej kolejności dążenie do pracy jak najbliższej pracy idealnej (czyli zapewne: patrz punkt 2. na liście Marzeń) w miejscu jak najbliższym mojemu sercu, wśród ludzi najbliższych, a potem zakup tam mieszkania czy budowę domu. Te 100 tysięcy pewnie potrzebowałoby spoooorego wsparcia w paru innych tysiączkach, ale na pewno zrobiłabym wtedy wszystko, aby ta kwota pomogła mi ten mój mały, ciasny, ale własny raj na ziemi osiągnąć. Może najpierw dałabym tej setce popracować sama na siebie, choćby na skromnej lokacie, by odnaleźć ten raj?

I tak oto, gdybym je miała, wydałabym zbędne ;) 100 tysięcy złotych. Ale jedno, czego na pewno nie zrobiłabym, mając taką kwotę na koncie, to rzucenie pracy. Może ta aktualna nie jest idealna, może sobie ponarzekam na to i owo, ale w tej mojej ciągle coś się dzieje, nie nudzę się i przede wszystkim: trafił mi się cudowny zespół z jego wadami i zaletami. Ale ja kocham ludzi i ich towarzystwo i nie potrafię bez nich żyć. Zrobiłabym sobie zasłużone wakacje i wyciągnęła od szefowej urlop, ale pracy bym nie rzuciła. Odpoczęłabym i wróciła na stare śmieci. Chyba że podczas nich znalazłabym ten swój wymarzony raj ;)

A Wy? Co Wy byście zrobili ze 100 tysiącami złotych na koncie?

PS: Dziś się nie rozpisuję. I ze względu na porę, i ze względu na to, że już jutro będę mieć dla Was kolejny wpis. A może ktoś z Was też bierze udział w zabawie? Jeśli tak, nie krępujcie się podrzucać namiary na Wasze porachunki z wyzwaniami Uli!

  • sol4me .

    Gdybym miała taką kasę, to założyłabym swój własny portal informacyjny, działający na moich zasadach… :)
    Pozdrawiam,
    Sol
    PS. Przedsięwzięcie z pisaniem bardzo pomysłowe. Warto zmuszać się do działania… :)

    • Ana

      Portal… ! Powinnam też na to wpaść! Może nie stricte informacyjny, ale skoro uwielbiam pisać, to byłaby to jakaś fajna droga :)