Bo najgorzej jest stać w miejscu!

Zadanie 4., czwartek. Czego nowego nauczyłam się w poprzednim miesiącu

Niczego, pomyślałam w pierwszej chwili. Bo moje życie od pewnego czasu jest monotonne. Praca, dom, praca, dom, zakupy, praca, dom, blog, praca, dom, szybkie kino z koleżanką, praca, dom, praca, dom, praca, zakupy, dom, praca, dom, weekend… I mimo że czasem po pracy skoczę do jakiejś koleżanki choćby na tzw. ploteczki, a sama praca dostarcza mi mnóstwo wyzwań i emocji, to jeśli uczę się nowych rzeczy, to są to rzeczy maluczkie, na dobrą sprawę: niezauważalne. Te duże zdarzają się rzadziej. Na przestrzeni ostatnich dwóch lat na przykład: nauczyłam się ogromnego dystansu do kolegów i koleżanek w pracy; zdałam prawko, a więc nauczyłam się jeździć autem – także naprawdę, kupując sobie auto i ucząc się jeździć najpierw z kimś obok, potem sama; nauczyłam się „być obok”, zostając świadkową u koleżanki. Ciągle uczę się blogowania – tak technicznie (wordpress i te sprawy), jak fizycznie pisząc.

picjumbo.com_Smooth-Touch-Workspace

Jak zatem na przestrzeni ostatnich 30 dni lub całego października – zależy, jaki zakres czasu weźmiemy pod uwagę – znaleźć coś nowego, czego się nauczyłam, skoro na przestrzeni 2 lat znalazłam 3 takie rzeczy? Ale przecież nie musi to być jedna, wielka rzecz. Mogą to być dziesiątki malutkich, niemal niezauważalnych spraw. Jak lista moich Marzeń do Spełnienia – tam też nie mam jednego wielkiego marzenia czy kilku takich marzeń i celów, a aż 50 mniejszych i większych, mniej lub bardziej realnych, mniej lub bardziej ważnych. Dlatego nie opiszę Wam jednej nowej rzeczy, jakiej nauczyłam się w poprzednim miesiącu, ale nie wypiszę też listy 50 takich rzeczy. Wybiorę tylko kilka takich pikusiów. A może raczej: Panów Pikusiów?

  • Nauczyłam się lubić miejsce, w którym mieszkam. Bardziej niż dotychczas. Najbardziej od dawna. A to niełatwe, gdy jeszcze nie widzi się swojego miejsca na ziemi, a praca daje w kość.
  • Nauczyłam się… uśmiechać na cmentarzu 1 listopada. Bo to naprawdę nie jest takie smutne święto, jak je ludzie malują.
  • Nauczyłam się lepiej panować nad swoimi włosami. Po prostu, trafiłam na dobre do nich kosmetyki i nauczyłam się regularności w ich stosowaniu. Bo czasami mi się nie chciało. Teraz chce mi się częściej :)
  • Jak już jesteśmy w zagadnieniach kosmetycznych, to pochwalę się umiejętnością manualną: nauczyłam się malować paznokcie intensywnymi ciemnymi lakierami, malując tylko paznokcie, a nie skórki wokół. Wierzcie mi, to nie jest takie łatwe! :)
  • Nauczyłam się również zmieniać fleki w szpilkach za pomocą… imadła!
  • I w ogóle, nauczyłam się trochę inaczej patrzeć na to, jak wyglądam, jak się ubieram. Ciągle się tego uczę, bo w końcu żyjemy w czasach, w których jak Cię widzą, tak Cię bardzo mocno piszą, a w moim zawodzie to jednak ma znaczenie. Na rewię mody się jednak nie wybieram ;)
  • Nauczyłam się większej pewności siebie. Może mam jej niewiele więcej, ale powoli, powoli będzie jej tyle, ile powinno.
  • Nie tyle nauczyłam się, co ciągle uczę się segregować rzeczy na potrzebne i niepotrzebne. Nie cierpię tego swojego zbieractwa, „bo jeszcze może się przyda”!
  • Nauczyłam się robić nowe, lepsze ciasto pod pizzę. Bo jak jeść fast foody – to domowej roboty :)
  • Nauczyłam się częściej zaglądać do własnego bloga, do innych blogów oraz częściej komentować wpisy innych. Co ważne, i tu nauczyłam się selekcji zarówno odwiedzanych blogów, jak i blogerów. Nie lubię już monotonii i powtarzalnych tematów.
  • W pracy nauczyłam się kilku nowych branżowych słów po angielsku, niemiecku, rosyjsku oraz… kazachsku. OK, może do tego ostatniego nie doszło, ale sprawdzając projekty opakowań (ach, ta moja zapomniana korektorska słabość…), często poznaję nowe słówka, bo zmieniają się treści. Po długiej przerwie, gdy koledzy i koleżanki nie potrzebowali mojej pomocy w tej kwestii, na początku listopada zaczęli wracać do mnie z tekstami do sprawdzenia na projektach. Kazachskim mnie zaskoczyli, ale gdy masz go z czym porównać, składasz po literce i widzisz, gdzie się rożni i gdzie wkradł się błąd przy kopiuj – wklej. Pozostałych języków się uczyłam, więc po sprawdzeniu kilku projektów sporo słówek zostało mi w głowie, przynajmniej wizualnie :)
  • Dziś nauczyłam się jeździć na letnich oponach po śniegu. Niestety, nie planowałam, że zima mnie zaskoczy, tymczasem nie zdążyłam zmienić ogumienia, bo nie oglądam prognoz pogody i mam godziny pracy niezbyt sprzyjające wizytom w innych zakładach pracy, więc… ważna lekcja na przyszłość: nie bądź jak drogowcy!
  • A na koniec nauczyłam się planować, czego nauczę się w kolejnym miesiącu :)

Małe rzeczy cieszą, ale też uczą i rozwijają. Dzięki nim człowiek nie stoi w miejscu. A czy Wy nauczyliście się czegoś nowego przez ostatni miesiąc?

  • Brawo za umiejętność dostrzeżenia panów pikusiów:)

    • Ana

      Widziałam, że nie tylko ja ich dostrzegam, więc brawo i dla Sówki ;)

  • Mateusz

    To gdzieś po drodze nauczyć się też oglądać/słuchać prognozy pogody, aby zima Cię nie zaskoczyła :)

    Nie od razu Rzym zbudowano, więc warto cieszyć i doceniać te „pikusie”, bo to z nich powstaną rzeczy wielkie!

    • Ana

      Ciii! Prognozy nie zawsze się sprawdzają, a ja miałam w planie wymianę opon wraz ze spadkiem temperatur – kto by pomyślał, że razem z temperaturą spadnie śnieg :)

  • Masz gdzieś przepis na to ciasto od pizzy? Mi wychodzą wiecznie jakieś kluchy :P

    • Ana

      Mi wychodziło albo za suche, albo w ogóle nie chciało rosnąć, albo wręcz przeciwnie – aż za bardzo :) Więc szukałam, szukałam i ostatnio robiłam chyba z tego przepisu (mam specjalną zakładkę w przeglądarce, która zowie się: „Przepisy”), wyszło fajne, mama stwierdziła, że lepsze niż mojej siostry, która częściej piecze takie wynalazki, więc chyba naprawdę było niezłe. Ale jest ten problem ze mną, że… ja porcje biorę na tzw. oko :)

      • Dzięki :) Wiem o czym mówisz, bo ma dokładnie tak samo. Nie mogę się zmusić żeby ściśle przestrzegać ilości i kolejności z przepisów. Ale próbuję ;)

        • Ana

          Powodzenia! :)

  • Ciesze się, że zostawiłaś u mnie komentarz. Dzięki temu znalazłam całkiem ciekawy blog :)

    • Ana

      To ja się cieszę, że się podoba!

  • sol4me .

    Cieszę się ogromnie, że Twoja selekcja mnie nie wykluczyła… ;P
    I podziwiam tę umiejętność flekowania. Akurat mam problem z flekami, bo w nowych butach zgubiłam oba, sama nie wiem, kiedy i jakim cudem… ;p

    • Ana

      Miałam dobre (czyli chyba złe;) fleki, skoro sama je wyjęłam i bez problemu zamontowałam zamienniki.

      A co do selekcji – u Was przecież nie ma monotonii :) I z góry przepraszam za zbyt rzadkie odwiedziny – po selekcji musi przyjść jeszcze segregacja i konsolidacja listy, bym sprawniej docierała tam, gdzie może już kurzem zarósł mój komentarz, a przecież bywałam częstym gościem – jak u Was!