Fot.: picjumbo.com

Marzenia do Spełnienia (4/5)

Międzynarodowy Dzień Dziecka dobiega końca, ale to wręcz idealny dzień na to, by dzielić się marzeniami. Każde zrealizowane marzenie sprawia, że w chwili jego spełnienia czujemy się jak dzieci i to właśnie jak w dzień dziecka. Ja planuję mieć 50 takich dni dziecka. Na razie poznaliście 30 z nich – pora więc wyjawić Wam przedostatnią dziesiątkę Marzeń do Spełnienia. Macie podobne?

Fot.: picjumbo.com

10. Skoczyć ze spadochronem. Z moim niestwierdzonym oficjalnymi zaświadczeniami lękiem wysokości staje się to nie tylko marzeniem, ale i wielkim wyzwaniem. Ale kto nie chciałby choć raz poczuć się jak ptak? Niechaj pierwszy rzuci komentarzem: Boję się być Ikarem! ;)

9. Skoro powędrowaliśmy wysoko w górę, pora zajrzeć i w głębiny. Ale, niestety, nie umiem pływać! Zatem zanim miałoby się ziścić kolejne marzenie, najpierw musiałabym spełnić jego podstawę: nauczyć się pływać. Wielu z Was pewnie napisze: Jak to?! Nie umiesz pływać? Jak można nie umieć pływać! I jeszcze w tym wieku, nie? Cóż, wychowałam się na prowincji, do najbliższego basenu było pewnie z 50 km, a to, że trochę wody dookoła bywało – w tej kwestii samoukiem być i przeżyć – to sztuka. Na studiach w większym mieście jakoś nie złożyło się, by przez 5 lat trafić na basen, teraz nawet na mojej prowincji w najbliższej okolicy są nawet 2 baseny, ale… pójdź tu na basen, jutro dowiesz się, w czym byłaś (i co z tego, że Twój strój wyglądał inaczej), i że wcale nie rozmawiałaś z kolegą czy kuzynem… historia już żyje swoim życiem i pół firmy szykuje się na wesele. No więc ja takich historii unikam jak ognia – sami więc rozumiecie, dlaczego nie pali mi się do pobierania nauk tu i teraz :) Ale może jeszcze nic straconego.

8. A jak nic straconego, to może i uda mi się popływać z delfinami :)

7. Teraz pora na takie trochę przyziemne marzenie: chciałabym do końca roku zobaczyć okrągłą 100 polubień na Facebooku :)

6. Polubiłam polską „Piekielną Kuchnię” i wiecie, co mi się zamarzyło? Kolacja w Atelier Amaro… obiad, śniadanie, kanapka – cokolwiek :)

5. Skoro marzą mi się wycieczki zagraniczne, to wypadałoby i pojeździć trochę po Polsce. Na pewno chciałabym odwiedzić 10 największych miast w naszym kraju. A może bardziej: trochę pozwiedzać, spędzić w nich trochę czasu. Odhaczyć mogę z tej listy właściwie tylko Warszawę (największe miasto w Polsce). W Krakowie (2. pod względem wielkości miasto w Polsce) byłam tylko na spotkaniu handlowym, a Łódź (3), choć nieco przespacerowaną, to mogę powiedzieć, że rozejrzałam się na Piotrkowskiej i posiedziałam w hali Atlas Arena (a o piątej rano malowałam pod nią paznokcie;). To są 3 największe miasta w Polsce.  Zostaje Wrocław (4.), Poznań (5.), Gdańsk (6.), Szczecin (7.), Bydgoszcz (8.), Lublin (9.) i Katowice (10.). Oczywiście, inne miasta na trasie są jak najbardziej mile widziane. To kto jedzie ze mną w podróż dookoła Polski? :)

4. Od kiedy zapętlili mi się chłopcy z Kalifornii z kawałkiem Crush and burn, marzy mi się bilet na ich koncert. Polskę skutecznie omijają, ale może kiedyś w końcu uda mi się wybrać na jakiś ich koncert w Europie. Tymczasem przesłuchuję sobie ostatnia płytę Lifehouse i podglądam ostatni teledysk:

3. A tego pana i jego zespół znacie?:

A wiecie, jak zazdroszczę im?:

Dlatego przy najbliższej okazji nie będę zwracać uwagi na to, że pali się i wali, jak zrobiłam to w roku ubiegłym, ale jadę na koncert Bon Joviego.

2. Lifehouse, Bon Jovi… amerykańskie zespoły. A skoro Ameryka, to i amerykański sen. Mi śni się wizyta w Nowym Jorku. Najludniejsze miasto w USA, centrum jednej z najludniejszych aglomeracji na świecie, ponoć kulturalna stolica świata, Bronks, Brooklyn, Manhattan, tło setek filmów, siedziba ONZ, Statua Wolności, Most Brookliński, Central Park, Times Square, centrum amerykańskiego i światowego rynku telewizyjnego, muzycznego, wydawniczego, reklamowego, prasowego, The Wall Street JournalThe New York Times, ABC, CBS, FOX, NBC, PBS… no, pępek świata. Kto by nie chciał choć raz w życiu go odwiedzić?

1. No i ostatnie dziś, ale nie ostatnie w ogóle. Przed jego lekturą zajrzyjcie w ostatnie marzenie z części numer 2. cyklu Marzeń do Spełnienia. Już? To możecie czytać dalej :) Marzy mi się wyjazd na konwent JUS IN BELLO w Rzymie. I udział w nim nie przed telebimem, a na żywo. Na pewno będzie kolejna edycja w maju 2015, ale mam nadzieję, że jeśli nie za rok (bo jednak trochę wątpię w aż tak optymistyczny rozwój wypadków:), to doczekam kolejnych edycji tego wydarzenia. Bo skoro serial, którego aktorzy spotykają się na tym zjeździe, miał się zakończyć po bodajże 4 czy 5 sezonach, a już zrealizowano 9 i szykuje się 10., to liczę i na rozwój spotkań z cyklu Jus In Bello. W Polsce planowano Mystery Spot Con w Gdańsku we wrześniu 2012 r., ale chyba w tym kraju zbyt mało jest fanów i zbyt trudno ściągnąć tu gwiazdy serialu, bo pomysł upadł i chyba już więcej nikt go nie podjął. Szkoda. Ale Rzym… :) Jus In Bello praktycznie od początku kojarzy mi się z jednym z lepiej organizowanych tego typu konwentów (a takie spotkania są organizowane choćby w Stanach, nie tylko stricte związane z tym jednym serialem), któremu zawsze towarzyszy świetna atmosfera i dobra zabawa. Zresztą, zobaczcie sami przykład z tegorocznego JIB5 (:

PS: Zapomniałam wspomnieć, jaki serial zainspirował ten konwent. Mój ukochany „Supernatural”. Aktualnie chyba bardziej kocham aktorów i ich wzajemne relacje poza serialem (znane mi z doniesień medialnych, twitterów, konwentów śledzonych w necie) niż sam serial. Ale gdyby nie serial… :)