Ana czyta: Flirtując z życiem. I Danką.

Normalnie pewnie nie tylko nie sięgnęłabym po tę książkę, ale tym bardziej jej nie kupiła. Ale kupiłam. Przeczytałam. I nie żałuję.

Ot, zabrakło Anie kilku czy kilkunastu złotych, by skorzystać ze 100-złotowego rabatu przy zamówieniu na znak.com.pl. Nie widziała nic ciekawego i nagle w oko wpadła jej Danuta Stenka. Nowość (wtedy). „Flirtując z życiem”.

Piękna, emocjonalna, temperamentna, kobieta sukcesu, gwiazda ekranu. Wykreowany przez media wizerunek Danuty Stenki nawet w połowie nie oddaje prawdy o jej niezwykłej osobowości. Pełne szczerości rozmowy z Łukaszem Maciejewskim odsłaniają jej inne, nieznane oblicze.

Aktorka opowiada o swoim dzieciństwie spędzonym w maleńkiej kaszubskiej wsi, o wyboistej ścieżce kariery, która zaprowadziła ją na najważniejsze sceny stolicy, wreszcie o fascynującej pracy w teatrze, na planie filmowym, w telewizji. Anegdoty z życia ludzi kina i teatru przeplatają się z wyznaniami na temat prywatnych spraw. 
Stenka nie waha się otwarcie mówić o kosztach, jakie wiążą się z jej wymagającym zawodem – o towarzyszącym jej przez lata stresie i ciągłym braku pewności siebie.
Z jej poruszających wspomnień wyłania się opowieść o dojrzewaniu kobiety do niezależności i spełnienia, w której każdy łatwo odnajdzie cząstkę własnego życia.

Źródło: znak.com.pl

Opis przekonał, zamówienie zrabatowane, paczka dotarła, lektura – cudownie przyjemna. A nie jestem ani jakąś wielką, zagorzałą fanką Danuty Stenki, ani tym bardziej fanką biografii. Wolę lekturę lekką i przyjemną, niewymagającą wielkiego wysiłku od czytelnika. Ot, jakąś obyczajówkę, romansidło, kryminał czy sensację. Wywiady lubię czytywać, ale czasami brakuje mi do nich cierpliwości. Albo tendencyjne pytania, albo mało ciekawe odpowiedzi. Mimo że Danuta Stenka jest według mnie jedną z niewielu polskich nie tylko aktorek, ale gwiazd całego show-biznesu, którą śmiało można nazwać niezwykle interesującą osobowością i gwiazdą z klasą, a nie sezonową celebrytką bez krzty klasy i rozumu w głowie, trochę obawiałam się, że książka jest przereklamowana. Że bazuje na wizerunku świetnej, profesjonalnej aktorki, której nie ma w każdym filmie, serialu i reklamie (i dobrze. Bo są takie, przez które boimy się otwierać lodówkę, prawda?), która jest kompletnie (chyba że żyję w błogiej nieświadomości) nieskażona skandalami i tym całym celebryckim lansem. Po prostu – że książka nie będzie tak piękna i urocza, jak kobieta, o której (czy raczej: która w niej) opowiada.

Danuta Stenka - Flirtując z życiem (okładka: znak.com.pl)

I zawiodłam się. Moje obawy się nie spełniły. Na szczęście! Już od pierwszych stron Danuta Stenka serdecznie zaprasza Łukasza Maciejewskiego i wszystkich czytelników do swojego świata, w swoje przyjazne progi. Zaczyna od domu rodzinnego, w którym gości nas miodem z pasieki rodziców. Poznajemy kaszubskie Gowidlino, które w opowieści aktorki jawi się jako niemal baśniowa kraina. Nie prowincja, wieś lat 60. i 70., z której trudno się wybić w świat, w której żyje się jak w bańce mydlanej i która przyprawia o kompleksy, gdy tylko opuszcza się jej granice. Bo jak pójść do kina, teatru, na basen, gdy się nie wie, jak się tam zachować? Albo…  skasować bilet, gdy się nigdy tego nie robiło? Tymczasem zamiast zawstydzenia czy opowieści o niezręcznych, nieprzyjemnych sytuacjach, otrzymujemy bardzo ciepłą opowieść o domu rodzinnym – takie, o prowincji z dawnych lat zwłaszcza, spotyka się rzadko. A tę czyta się z przyjemnością. I zazdrości.

Sposób prowadzenia rozmowy, czyli nie dająca się ukryć niewątpliwa bliska relacja (jak na przeciętnych uczestników wywiadu) oraz wzajemna sympatia, sprawia, że poprzez kolejne karty książki wspólnie z aktorką odkrywamy kino i teatr, wybieramy karierę aktorską i pokonujemy jej niełatwą ścieżkę, poznajemy ludzi, których ona spotkała na swej drodze, a którzy odegrali niemałą rolę w jej życiu, przeżywamy pierwsze sukcesy i hmm… czy ona miała jakieś porażki? Dzięki tej niezwykłej relacji pytającego z pytaną, mam wrażenie, możemy uszczknąć nieco więcej z życia prywatnego aktorki, dla której dom jest twierdzą. Zamykam drzwi i jestem człowiekiem prywatnym, mogę chodzić w dziurawej skarpetce, mieć przetłuszczone włosy. To azyl, w którym nie muszę zakładać żadnych masek, nie muszę niczego udawać [1]zdradza nam Stenka. I ciągnie opowieść o mężu, aktorze Januszu Grzelaku, o dwóch córkach, babci Teresce, psiakach, wakacjach nad morzem, domu z ogrodem…

Ale w życiu aktorki nie zawsze i nie wszystko było glamour. „Flirtując z życiem” odkrywa nie tylko ciemne strony aktorstwa, kontaktów z mediami, tabloidami, fleszami paparazzich. Mimo że znaczna część rozmowy dotyczy życia zawodowego Danuty Stenki, przeplatanego ciepłymi wspomnieniami z dzieciństwa czy dotyczącymi małżeństwa i macierzyństwa (co ciekawe, to nie splendory, honory i nagrody związane z życiem zawodowym, ale właśnie macierzyństwo aktorka uznaje za swój największy sukces. Choć teraz uważa, że słowo „sukces” wydaje (..) się jakieś „przymaławe” w stosunku do tego zjawiska [2]), w książce znajdziemy kilka bardzo szczerych słów o czymś niezwykle trudnym i poniekąd intymnym. O czymś, o czym się nie mówi, czym się nie chwali. Co się gwiazdom nie zdarza, bo to nie jest glamour. O czymś, co ma się nijak do luksusowego wizerunku Danuty Stenki opatrzonego etykietą „gwiazda” [3]. O depresji.

Słowem: czy lubicie Stenkę jako aktorkę, czy nie, czy lubicie czytać wywiady, czy nie, czy lubicie biografie, czy nie, po ten wywiad rzekę warto sięgnąć. Ja dzięki niemu polubiłam Danutę bardziej jako aktorkę, a poza tym również jako prostą (nie mylić z prostacką!) Dankę – zwykłego człowieka. Z każdą przeczytaną stroną czułam do niej coraz większą sympatię, ale chyba najbardziej polubiłam ją za pierwsze stronice i opowieść o dziewczynie z prowincji. Którą wciąż pozostaje: niezwykle szczerą, naturalną, sympatyczną i wciąż nieśmiałą, mimo ogromnej popularności. Taką zwykłą niezwykłą.

Zwłaszcza tych pierwszych kart nie umiałam czytać bez mimowolnie wpływającego na moje usta uśmiechu – a to chyba najlepsza recenzja.

PS: Będąc już przy uśmiechu, Danuta Stenka jest aktorką o najpiękniejszym uśmiechu nie tylko w polskim kinie i teatrze, ale chyba jaki kiedykolwiek widziałam. Z tych uwiecznionych w książce, we wkładkach ze zdjęciami (i na okładce) najbardziej podoba mi się uśmiech numer 18. Tzn. ze zdjęcia nr 18 w drugiej wkładce ze zdjęciami. Nie skopiuję go – jeśli nie widzieliście, sami sprawdźcie :)

Minimetryczka tytułu: Flirtując z życiem
Autor: Danuta Stenka w rozmowie z Łukaszem Maciejewskim
Liczba stron: 288
Wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Data i miejsce wydania: Kraków 2013, wyd. I

Ocena:

Cytaty pochodzą z powyższego wydania książki:
[1] s. 185.
[2] s. 186.
[3] s. 208.