Poradnik blogera: Jak uniknąć wizyty gramatycznego nazisty

Wizyta wizytą, ale jak już zostawi komentarz albo napisze na tzw. priv… Słowem: jeśli nie chcesz swojej (ode i przeze mnie!) zguby, przecinki stawiaj i ze słownikiem zaprzyjaźnij się blogerze luby ;)

Lubię czytać, kocham pisać, a zatem poprawna polszczyzna jest dla mnie dość istotna. Co nie znaczy, że i mnie nie zdarza się popełnić jakiegoś błędu – w pośpiechu czy roztargnieniu, czy po prostu przekonaniu, że tak jest poprawnie. Niemniej wychodzę z założenia, że jeśli ktoś porywa się na pisanie, to nie jest to porywanie się z motyką na słońce. Że zna się co najmniej podstawy ortografii i interpunkcji, co najmniej te wyniesione nie później niż z podstawówki. Tymczasem często gęsto widać, że autorom (i to poczytnym) zdarza się nawet nie wrzucić tekstu do najprostszego wordowskiego edytora tekstu i włączyć funkcji „Sprawdź pisownię i gramatykę”. Wiecie, jak mnie boli, gdy zaglądam do moich ulubieńców i widzę „mimo, że”? „Niemal” zamiast „omal”, a tradycyjne „bynajmniej” zamiast „przynajmniej”?  Albo przecinków jak mrówków… albo wręcz przeciwnie.

Dlatego cieszcie się i radujcie! Od dziś Wy tych błędów już popełniać nie będziecie! Zajrzycie do zakładki: Ana komentuje -> Język i w konsekwencji tego czynu uradujecie oko czystymi technicznie tekstami. Prawda? ;)

251

Na początek 5 często spotykanych błędów. Często spotykanych przeze mnie, bo często i gęsto to inne błędy mogą wieść i wiodą prym. Acz chyba mój dzisiejszy numer jeden pozostaje liderem zawsze i wszędzie :)

  1. Oklepane, a nadal gdzieniegdzie spotykane. Bynajmniej ≠ przynajmniej!
    Bynajmniej = przeczenie lub wzmocnienie przeczenia. Bynajmniej nie pójdę jutro do pracy! Mam urlop!
    Przynajmniej = co najmniej. Kup przynajmniej kilogram cukru.
    Różnica tyle razy wałkowana, a jakby grochem o ścianę. Chociaż trzeba przyznać, że ten błąd cooooraz rzadziej się pojawia. Na szczęście.

4. A jak na szczęście, to i na prawdę. A może naprawdę? Cóż… zależy :) Niemniej ostatnio naprawdę nie mogłam wyjść ze zdumienia, że z tego dość oczywistego duetu „naprawdę” (= rzeczywiście) – „na prawdę”(= nie na fałsz) ktoś gdzieś wybrał to drugie w znaczeniu tego pierwszego. Tzn. „na prawdę” w znaczeniu: „rzeczywiście”, „istotnie”, „prawdziwie”. Zapamiętajcie zatem, moi drodzy Czytelnicy:
na prawdę (= na prawdę, czyli nie na fałsz) nie można liczyć w sytuacji, gdy ktoś kłamie. Ewentualnie można mieć na nią – na tę prawdę – bo ja wiem… monopol?
naprawdę (= rzeczywiście, prawdziwie, doprawdy) nie wiem, po co to Wam tłumaczę. Naprawdę prawdę słownik Wam powie ;)

3. Przecinek przed „lub” albo „albo” – brrr! Chyba że się powtarza – to co innego :) „Lub” to takie przewrotne „i” – bo nie wypijmy na raz kawy i herbaty, ale na pewno wypijemy kawę lub herbatę :) „I” łączy, a „lub” dzieli – na tej samej zasadzie, więc i na tej samej zasadzie nie stawiamy przecinka. Chyba że wybieramy albo kawę, albo herbatę – przed powtórzonym (czyli drugim i kolejnym) „albo” przecinek już stać powinien. Przed pierwszym – nigdy (OK, zdarzają się zdania wielokrotnie złożone z podrzędnymi i wtrąconymi, ale blogerzy rzadko używają zdań skomplikowanych i bardziej niż dwu- lub trzykrotnie złożonych:).

2. Pisownia „nie” z przymiotnikami i rzeczownikami też leży i kwiczyyy. Podstawowa zasada to: pisownia łączna. I z przymiotnikami, i z rzeczownikami. Ale, uwaga, bywają wyjątki! Na przykład w konstrukcjach typu: nie bloger, ale redaktor czy nie brzydki, ale ładny. Najłatwiej i wyjątki, i reguły przerabiać na konkretnych przykładach, więc… mam propozycję: co Wy na cykl „Jak nie piszemy – kwiatki znalezione w sieci”? Interesuje Was samokształcenie najlepsze z możliwych: nauka na własnych błędach? Jeśli tak, piszcie w komentarzach. A ja będę wyłapywać (a i tak to robię) dla Was (do tej pory bardziej dla siebie, wciąż marzę o byciu korektorką:) błędy, głównie ortograficzne i interpunkcyjne (ale nie tylko), a następnie raz na jakiś czas w językowej zakładce wynotowywać co piękniejsze kwiatki. Bez nicków i nazwisk, bo zaraz i ci błądzący, i ci niebłądzący znajdą takie i u mnie. I się spalę ze wstydu ;)

  1. Na koniec jednak zapodam Wam jeszcze hit hitów fanki przecinków: tradycyjne i oklepane „mimo, że”. Czy Wy, którzy tak piszecie, naprawdę nie widzicie, jak to koszmarnie wygląda? :) Polska język, trudna język, ale chyba nie tak trudno zapamiętać, że:

Nie rozdziela się przecinkiem połączeń partykuł, spójników i przysłówków (OK, terminologii pamiętać nie musicie;) ze spójnikami, np. chyba że, chyba żeby, ile że, jak gdyby, jako że, mimo że, pomimo to, pomimo że, tylko że, tym bardziej że, właśnie gdy, właśnie jak, właśnie kiedy, podczas gdy, zwłaszcza gdy, zwłaszcza jeżeli, zwłaszcza kiedy, zwłaszcza że. Przecinek należy postawić przed całym wyrażeniem (jest to tzw. cofanie przecinka). 

Wielki Słownik Ortograficzny PWN (online)

A jeśli macie wątpliwości, nie musicie od razu wertować tomów słowników – łatwo i przyjemnie możecie przewertować stronę prosteprzecinki.pl – to nie boli, a i wilk syty, i owca cała ;) Lub zapytać Anę :)

DZIĘKUJĘ! Za wyrozumiałość ;) I czekam na Was na fejsie, a także ćwierkolcu. Aha, i możecie mnie też śledzić na Bloglovin’.

PS: Zapomniałam! Hit hitów i najlepszy z najlepszych jest jednak inny! Ale… o ten hit zapytam Was. Jestem ciekawa, czy znacie poprawną odpowiedź :)