Wszyscy życzą, więc życzę i ja: Wesołych Świąt!

Nie potrafię składać życzeń, a przynajmniej tak mi się wydaje. Dlatego zamiast własnych z tradycyjnych wiązanek życzeń pogody ducha i tej za oknem, serdecznej atmosfery w gronie rodziny i przyjaciół, smacznego jajka i mokrego dyngusa, posłużę się słowami mądrzejszego ode mnie: ks. Jana Twardowskiego.

„Na Wielkanoc chciałbym złożyć krótkie życzenia wierzącym i niewierzącym.
Czego nam, wierzącym, dzisiaj życzyć?
Chyba tego, żebyśmy stawiając sobie czasem pytania: po co się urodziłem? po co żyję? dlaczego ucieka mi doczesne szczęście? dlaczego cierpię? dlaczego umieram? – stale przypominali sobie Jezusa zmartwychwstałego, który jako człowiek przebył ludzkie życie, cierpienia, straszną śmierć i w cierpieniach, kłopotach życiowych przedarł się do Pana Boga i do Niego przeniósł nasze człowieczeństwo.
Żebyśmy nie patrzyli na nasze kłopoty, cierpienia, śmierć jak na nieszczęście, ale jak na przedzieranie się do Boga.
Jest to w życiu takie trudne, trudniejsze od wspinaczki na górę.
Niewierzącym życzyłbym, aby postawili sobie pytanie: a jeśli jest prawdą, że Jezus zmartwychwstał, to jak będę wyglądał ze swoją niemądrą niewiarą?”