Kosmetyk do testów otrzymany w prezencie na Dzień Kobiet. I zapakowany jak przystało na prezent...

Pozbądź się zapasów z magazynu – zrób konkurs na testerkę

W ostatnim czasie wzięłam udział w kilku konkursach i nawet udało mi się co nieco wygrać. Okazało się jednak, że nie wszystkie wygrane to powód do wielkiej, niczym niepohamowanej radości.

Powszechna facebookowa radość

Radości takiej, jak na przykład na załączonym po prawej screenie z facebookowego fanpage’a —->

Jakiś czas temu natknęłam się na „fejsie” na kolejny konkurs, tym razem marki GlySkinCare z okazji Dnia Kobiet. Wzięłam w nim udział i… zapomniałam. Tymczasem kilka dni temu otrzymałam maila, że zostałam jedną z testerek. Do wylosowania było 100 produktów, potem pula nieco się zwiększyła, ale to mi jednej z niewielu spośród wielu chętnych udało się. Cóż mi więc pozostało – ucieszyłam się. Wczoraj jednak moja radość nieco zgasła. Raz, mało profesjonalne pakowanie – za mała koperta. Testy testami, ale to miał być też PREZENT – tak się pakuje prezenty? A ja tyle razy się starałam! Paczuszka dotarła szybko, więc tym razem, o dziwo, to nie wina Poczty Polskiej, że coś jest nie tak – zatem wina pakujących, że dostałam zgniecione opakowanie – Efekt Public Relations tym razem się nie spisało się efektownie. W środku był jednak produkt pełnowartościowy. Jakież było moje zdziwienie, gdy przypadkiem (bo jak wiele osób rzadko zwracam na to uwagę, choć to błąd) zerknęłam na zgrzew (kurczę, moje słowniki nie podpowiadają, czy aby to jest poprawna forma owego „numer serii/data ważności na zgrzewie opakowania”) tubki z kremem pod oczy.

Kremy są stosunkowo najmniej trwałymi z kosmetyków, jeśli chodzi o ich zużycie po otwarciu – maks to ok. 6 miesięcy. Często kosmetyki są produkowane bez daty ważności („najlepiej zużyć do…”), ponieważ (ponoć) ich trwałość przy odpowiednim sposobie przechowywania wynosi ponad 30 miesięcy. Ale nie może wówczas zabraknąć symbolu określającego jego przydatność do użytku po otwarciu. Wygląda on na przykład tak:Przykład oznaczenia trwałości "słoiczkiem" kilku kosmetyków

Literka M oznacza tu liczbę miesięcy, zatem tak oznaczony kosmetyk można spokojnie stosować przez 12 miesięcy. A co potem? Po upływie określonego przez producenta kosmetyku terminu zawarte w specyfiku substancje, głównie konserwanty, zwyczajnie przestają działać i tracimy gwarancję, że kosmetyk nie zaszkodzi naszemu zdrowiu – wytwórca (a może reguła?) przewiduje bowiem, że w tym momencie rozpocznie się rozkład składników. Na przykład w kremach (bo to krem jest głównym bohaterem wpisu), od warstwy tłuszczowej oddziela się woda, o czym świadczą pojawiające się na ich powierzchni kropelki. Kto chciałby „upiększać się” takimi rozkładającymi się produktami? Podobnie jest z produktami, na których nadrukowano datę „zużyć do”. Ten termin trwałości zapewnia nas, że do oznaczonego momentu fabrycznie zapakowany kosmetyk w pełni zachowa swoje właściwości – o ile, oczywiście, jest przechowywany zgodnie z instrukcją producenta, w odpowiednich warunkach.

Kosmetyk do testów otrzymany w prezencie na Dzień Kobiet. I zapakowany jak przystało na prezent...
Kosmetyk do testów otrzymany w prezencie na Dzień Kobiet. I zapakowany jak przystało na prezent (czyt.: upchnięty w za małą kopertę)

Co to wszystko ma do moich testów? Ano, niewątpliwy spryt producenta. Nie wiem, jaką datę ważności mają kosmetyki wysłane innym testerkom, ale mam wrażenie, że konkurs to standardowa akcja wietrzenia magazynów. Dajemy za darmo, macie kosmetyk nieprzeterminowany, to bierzcie. Zareklamować nie możecie, macie jeszcze 3 miesiące, my jesteśmy OK. Darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby. Ja zajrzałam i, niestety, czuję się zawiedziona, nieco oszukana i będę ostrożniejsza w kolejnych konkursach, zwłaszcza z produktami tej marki. Zwłaszcza że data ważności na pudełku została sprytnie ukryta (ale wystarczy wytężyć wzrok). Został tylko ten nieszczęsny zgrzew… Może następni sprytni go wytną? Pewnie nie miałabym żalu, gdyby nie próbowano ukryć tej daty na opakowaniu, bo widząc to, czuję się trochę jak wystrychnięta na dudka. Bo, moim zdaniem, chcąc z takiego testu mieć pozytywną reklamę, wypadałoby trzymać się zasady 6 miesięcy użyteczności od otwarcia albo choć do daty wytłoczonej na zgrzewie.

Sprytnie ukryta na opakowaniu data ważności. Na tubce już się nie udało?
Sprytnie ukryta na opakowaniu data ważności. Na tubce już się nie udało?

PS: Hmm… nie wszyscy mogą być jednak aż tak sprytni, by wycinać zgrzew. Na opakowaniach są bowiem tłoczone kody, dzięki którym przybliżoną datę ważności wielu marek kosmetyków można sprawdzić tu: www.checkcosmetic.com.

[su_box title=”Zobacz też wpis: ” style=”glass” box_color=”#c91010″ radius=”7″] Akcja: Aktualizacja! – tam znajdziesz wyniki testu [/su_box]