Nie czytaj, bo będziesz mądrzejszy od sąsiada! O kolejnej kampanii społecznej słów kilka

Kolejna kampania społeczna podbija Facebooka. Muszę przyznać, że pomysłowa, choć nie oryginalna. Oto w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego aktorzy, dziennikarze, pisarze, ludzie kultury i sztuki przerzucają się słowami: że książki gryzą, są ciężkie, oprawki drogie i do tego można zaciąć się kartką, czytanie uzależnia, a przecież to wszystko i tak kiedyś zekranizują. Wystarczy więc, że inni czytają.

W ostatnim czasie pisałam na blogu o kampanii zachęcającej do przekazania 1% podatku na cycki, nowe fryzury i dragi. Teraz wśród znajomych i wszelakich zalajkowanych stron mediów czy poświęconych marketingowi bądź PR-owi zauważyłam wzmożoną chęć podzielenia się tym oto filmikiem:

W całym tym dobrodziejstwie zastanawia mnie tylko jedno: czy wszyscy udostępniający rzeczywiście tak mocno obawiają się, że osiągną sukces albo będą mądrzejsi od sąsiada? A może „szerują” to tylko dlatego, że ta reklama jest inna niż wiele tego typu spotów, a poza tym to modne i może faktycznie jeszcze komuś zaimponują?

Sama dopiero po studiach wzięłam oddech na tyle, by znów zacząć czytać więcej. Oczywiście, „lektur nadobowiązkowych”, czyli publikacji czytanych dla przyjemności, nie z przymusu wynikającego z przygotowywania się do kolejnych zajęć. Bez bicia przyznaję, że np. po lekturze i wbiciu sobie do głowy kilku ustaw na przedmiot dotyczący praw człowieka nie miałam siły na czytanie czegoś innego. Kontakt z książką miałam jednak zawsze, w przeciwieństwie do 56% Polaków, którzy w 2010 roku nie zajrzeli do żadnej (badań Biblioteki Narodowej za 2011 rok wciąż chyba nie ma albo je przegapiłam. A ciekawa jestem, ile się zmieniło, bo po wynikach z 2010 podjęto trochę akcji, choćby Nie czytasz? Nie idę z tobą do łóżka!), czy 46%, które nie czytało krótszych tekstów, np. artykułów (akurat gros mojej lektury nadal stanowią i stanowić będą wszelakie artykuły, jak to u potencjalnych i realnych dziennikarzy oraz adeptów tego zawodu bywa).

Screen ze spotu „Czytaj! Zobacz więcej”

W trakcie studiów tęskniłam jednak za czasami, głównie podstawówki i owego nieszczęsnego gimnazjum, kiedy obowiązki dały się szybko zamknąć i potem pół nocy mogłam zaczytywać się w jakiejś książce dalekiej od listy lektur szkolnych, by następnego dnia wypożyczyć kolejną. Aktualnie zaś nieco cierpię z powodu ograniczonego dostępu do biblioteki, ale dla chcącego nic trudnego.

Wracając jednak do meritum, kampania podoba mi się ze względu na jej przewrotność, która powinna trafić do wielu. Także do współczesnej młodzieży, bo jednym z jej bohaterów jest niewątpliwy idol młodego pokolenia Michał Szpak. Światło dzienne kampania ujrzała także w odpowiednim momencie – w końcu promuje również Światowy Dzień Książki (i Praw Autorskich), który od 1995 roku obchodzony jest 23 kwietnia. Jednakże by wyłuskać sens spotu, trzeba go obejrzeć do końca i mimo dobrych chęci niekoniecznie przyciągnie on uwagę, tych, którzy nie czytają – to oni są głównym odbiorcą kampanii, a tymczasem niestety mogą jej nie zrozumieć, zwłaszcza zawartej w niej ironii. Dlatego mam podobne obawy jak Jacek Borkowski w udostępnionej dziś w YouTube wersji, której nie zobaczymy w telewizji.

Każdy pomysł jest dobry, nawet kategoryczne powiedzenie stanowczego „Nie!” czytaniu. Spróbujmy bowiem zabronić czegoś Polakom – premier Tusk (i wiele poprzednich rządów) wie, że nad Wisłą działa to odwrotnie. Ale… Cytując internautów: „napierdzielanie w cs’a jest przecież bardziej cool”, bo w końcu „zajmuje mniej czasu niż czytanie”. Ryzyko niezrozumienia tego przekazu bądź jego płytkiego odbioru przez adresatów jest spore i już świadczą o nim choćby komentarze pod filmami udostępnionymi na kanale CzytajZobaczWiecej. Dla przykładu kilka z nich:

Michał najlepszy <3

Reklama chyba skierowana do ludzi z kompleksami? Imponowanie komukolwiek przeczytanymi książkami, potrzeba zmieniania się? Przecież to żałosne….

nołlajfy! Czytając tracicie więcej czasu niż niejeden małolat przed grą komputerową.

Nie czytaj, śpiewaj ! Właśnie to robię x DD Ale lektury mi się czytać nie chce =,=”

Taaa reklamujcie czytanie. Niech czytający ludzie myślą, że są inteligentni bo potrafią składać literki.

Wspomniana wcześniej kampania Nie czytasz? Nie idę z tobą do łóżka! była moim zdaniem trafniejsza. I bardziej oryginalna niż kalka z amerykańskiej kampanii „Don’t vote”.

Czasami mam wrażenie, że Polacy sami nie potrafią wymyślić nic ciekawego i skutecznego. Ale jeśli kopiują w słusznym celu, można im to wybaczyć. Byle zrobili to zrozumiale, a nie niepotrzebnie wyrzucając pieniądze na celebrytów i realizację projektu. Na ocenę przyjdzie jednak czas za rok, gdy Biblioteka Narodowa poda kolejne wyniki badań czytelnictwa.