Ile jest pecha w pechu w piątek trzynastego

Za nami jeden z trzech w tym roku (2012) najbardziej pechowych dni – piątek trzynastego. Z tej okazji chciałam poszperać nieco w owych pechowych liczbach, ale z tego szperania nie wyrobiłam się w piątek trzynastego. Ale skoro moje małe śledztwo okazało się dość ciekawe w odkrycia, dlaczego i czy w ogóle liczba 13 oraz piątek są takie pechowe, to i po czasie wrzucę i swoje trzy grosze do tematu. To jest: podzielę się zdobytą wiedzą :) Bo choćby tylko studia i wykłady ze sztuki dyplomacji utwierdziły mnie, że nawet w przesądach co kraj, to obyczaj, a 13 nie jest jedyną pechową liczbą. Mimo to napawa trwogą nawet racjonalnie myślących ludzi. A może nawet przede wszystkim ich?

Oj, pechowa była ta trzynastka…

Liczbę 13 z pechem związano już w starożytności, następowała bowiem po oznaczającej harmonię, ład, szczęście, doskonałość, pełnię, całość… Było przecież 12 plemion Izraela, 12 rycerzy Okrągłego Stołu, 12 bogów olimpijskich i tyluż najważniejszych rzymskich. Mamy też 12 miesięcy, 12 znaków zodiaku, a gdy dzień zrównuje się z nocą, trwają one po 12 godzin. Trzynastka była pierwszą z liczb po tej idealnej dwunastce, musiała więc budzić niepokój, strach, wieścić katastrofę, a szereg wydarzeń i wierzeń na przestrzeni wieków zdawał się tylko to potwierdzać. Filip II Macedoński zażyczył sobie wyrzeźbić swoją podobiznę, której krasą nie nacieszył się zbyt długo – ustawiwszy ją obok posągów 12 greckich bogów, niedługo potem – można by rzec – zasilił ich szeregi, bo został zamordowany na weselu córki. Trzynastu uczestników miała ostatnia wieczerza i wiemy, jak się skończyła. O świcie w piątek 13 października 1307 r. do zamków zakonu templariuszy wtargnęły wojska króla Francji Filipa IV Pięknego, by uwięzić członków zakonu, a w efekcie doprowadzić do jego upadku. Jeśli już jesteśmy przy konkretnym piątku trzynastego, warto zauważyć, że czasem można znaleźć wzmianki, że Ewa skusiła Adama w piątek trzynastego i również w piątek trzynastego Chrystus zmarł na krzyżu. Według zaś innych wierzeń, tych średniowiecznych, trzynastu uczestników miały też sabaty, na których spotykało się 12 czarownic i szatan, dodatkowo mające się odbywać 13 dnia miesiąca.

Ale…

Już w zamierzchłej przeszłości liczba 13 zyskała pozytywne znaczenie. Majowie mieli 13 bogów i 13 niebios, a zatem u nich liczba ta symbolizowała szczęście. Również swój system numeryczny Majowie oparli na liczbie 13 (oraz 20). Starożytni Egipcjanie natomiast wyobrażali sobie, że do nieba prowadzi drabina z dwunastoma szczeblami wiedzy, a wieńczy ją trzynasty – śmierć, ale skoro nieunikniona, to upragniona, prowadząca do mistycznego wymiaru, do życia wiecznego. Jak więc 13 mogła być pechowa? Wybór 12 apostołów też raczej nie był przypadkowy, tak jak i 12 rycerzy Okrągłego Stołu – przypuszczam, że dlatego było ich 12, iż była to liczba oznaczająca pełnię i całość. A wraz ze swoim wodzem, owym wybierającym, każda z tych dwunastek liczyła 13 członków. Podobnie było w średniowiecznej Francji, gdzie korzystając z biblijnej symboliki, początkowo nadawano szlachecki tytuł honorowy para dokładnie 12 książętom, hrabiom i duchownym. Zatem z królem było ich łącznie trzynastu.

Pech (i szczęście) dziś

Nie trzeba jednak sięgać do historii, literatury czy symboliki biblijnej, by przekonać się, że liczba 13 nie wszędzie jest owiana złą sławą. Oto na przykład Japończycy uważają ją za jedną z najszczęśliwszych, a w wielu kulturach azjatyckich, głównie mowa tu o Chinach i Japonii właśnie, to liczba 4 uważana jest za wyjątkowo pechową, ponieważ w wymowie brzmi bardzo podobnie do wyrazu „śmierć”. Budynki nie mają więc 4. piętra ani pokoju numer 4, a czasami zdarza się, że w ogóle nie ma żadnego piętra, w którym zawarta byłaby liczba cztery (np. po 23. piętrze jest 25., co skutkuje tym, że zamiast np. 50 pięter, faktycznie jest ich tylko 36). Szczęśliwa jest za to liczba 8, o czym można się było przekonać przy okazji igrzysk w Pekinie, których otwarcie zaplanowano na 8.08.08 o godzinie 8:08 (a co się działo w tym czasie w chińskich szpitalach na porodówkach…). No i maskotek olimpijskich było aż 5 – nie mogło ich być przecież 4.

Pechowy piątek, owszem, jest też dla Włochów, chyba najbardziej przesądnej nacji, przynajmniej w Europie. Pecha przynosi też wtorek i tu zgadzają się z Grekami. Rozmijają się jednak w dacie – w Grecji (Rumunii i Hiszpanii) wtorek trzynastego jest pechowy, natomiast dla mieszkańców Półwyspu Apenińskiego najbardziej pechowy jest mimo wszystko piątek, ale nie trzynastego, a siedemnastego. To bowiem liczba 17 jest uznawana we Włoszech za pechową, ponieważ jej anagram od zapisu rzymskiego po łacinie tworzy napis „żyłem” (17 – XVII – vixi). A skoro żyłem, to już nie żyję, czyli sytuacja podobna jak w Chinach czy Japonii. I to nawet bardzo: w samolotach Alitalia próżno szukać fotela z numerem 17, w wielu włoskich hotelach pokoju o tym numerze, a czasem nawet piętra i jeśli już jest, to przeznaczone wyłącznie na biura.

Kalendarz Majów, fot. spacehippieworldwideministries.wordpress.com

 

Gdyby poszukać dalej,

znaleźlibyśmy pewnie cały szereg różnych pechowych czwórek, trzynastek, wtorków trzynastego czy piątków siedemnastego. A skąd to wszystko? Z naszej głowy i doszukiwania się we wszystkim ukrytych znaczeń. Jest też takie zjawisko jak samospełniające się proroctwo – nie trzeba piątku trzynastego, by uporczywie myśląc o czymś, podświadomie zacząć dążyć do spełnienia myśli. A potem to już tylko krok do triskaidekafobii, czyli chorobliwego lęku przed liczbą 13 i wszystkim, co  z nią związane. Dla takich chorych rok 2012 jest wyjątkowo niełatwy, bo raz – jest niemożliwe, by w ciągu jakiegokolwiek całego roku ani jeden piątek nie wypadł trzynastego dnia miesiąca, a dwa – w tym roku czeka nas jeszcze jeden, trzeci już, w dniu 13 lipca. Na pocieszenie pozostaje fakt, że data „piątek trzynastego” może wypaść maksymalnie 3 razy. Uff… A może nie „uff” – pozostaje przecież jeszcze ten majański 13 baktun kończący się 21 grudnia 2012…

PS: Poszukiwanie informacji tak mnie wciągnęło, że chyba stworzę osobną notkę o innych przesądach. Choćby tym, dlaczego rozbite lustro przynosi pecha, a o którym opowiadała mi ciocia, podsuwając pod nos książkę o niezwykłych dziejach zwykłych rzeczy. Szkoda, że tylko ją pobieżnie przejrzałam!

  • Zuza | Zaczytana Susan

    Koniecznie napisz posta o przesadach, chętnie poczytam ;)

    • Ana

      Na pewno kiedyś się za niego zabiorę!