Czy mężczyźni naprawdę wolą blondynki? - okładka książki Jeny Pincott wydawnictwa Rebis

Smutna prawda o tym, czy mężczyźni naprawdę wolą blondynki

Jakiś czas temu dostałam od koleżanki książkę do poczytania „na drogę”. W takiej sytuacji lubię poczytać coś lekkiego, niezmuszającego do większego wysiłku umysłowego, a tymczasem dostałam publikację typu naukowy poradnik. – No cóż… – pomyślałam – wracam wieczorem, autokarem, zmuli mnie jak zwykle i pewnie przysnę, a do książki nie zajrzę. Rzeczywiście przysnęłam, ale po pewnym czasie sięgnęłam po książkę i… nie zanudziłam się, a to już plus. Teraz zapraszam na jej recenzję.

Czy czekolada naprawdę jest afrodyzjakiem?
Co sprawia, że uśmiech się podoba i dlaczego rumieniec jest seksowny?
Dlaczego niebieskoocy mężczyźni preferują niebieskookie kobiety?
Czy można określić orientację seksualną ludzi po ich zapachu?
Czy brzmienie twojego imienia wpływa na postrzeganie twojego wyglądu?
Czy wysocy mężczyźni mają ładniejsze partnerki?
Dlaczego podczas pocałunku przechylasz głowę w prawo?
Jaka jest idealna liczba osób, z którymi powinniśmy się spotkać, zanim zdecydujemy się na wybór i czy ludzie są z natury monogamiczni?
Czy dobrzy tancerze są też dobrzy w łóżku?

Na te i inne pytania próbuje odpowiedzieć Jena Pincott w książce „Czy mężczyźni naprawdę wolą blondynki? Ciało, zachowanie i mózg – podstawy seksu, miłości i atrakcyjności”. Pierwsza część tytułu jest, oczywiście, nieprzypadkowa – to też jedno z pytań, na które odpowiedź znajdujemy w książce. Niestety, niezbyt dobrą dla brunetek, szatynek czy rudych. „Ten kolor to jak chodzenie z własnym reflektorem punktowym skierowanym na głowę”. Mężczyźni po prostu muszą je zauważyć – pisze autorka, cytując Deborah Harry z zespołu Blondie (nieświadomych uświadamiam, że mogli słyszeć takie przeboje zespołu, jak na przykład „Heart of glass”, „Call me” czy „Maria”). Co ciekawe, kiedy pojawił się gen odpowiedzialny za jasne włosy, miał właśnie takie, można rzec, reklamowe zadanie: zwrócić uwagę na właścicielkę jaskrawej czupryny. Według badaczy w epoce zlodowaceń kobiety ostro rywalizowały o mężczyzn, bez których ciężko było im sobie poradzić, choćby wyżywić, ze względu na ostre warunki klimatyczne. Pojawił się wspomniany gen odpowiedzialny za nowy kolor włosów, który usilnie przyciągał wzrok płci przeciwnej – zjawisko tak podobne, jak znane nam z szału zakupów, gdy spośród wielu towarów wybieramy ten, który się wyróżnia. Nawet jeśli właściwościami czy zastosowaniem nie różni się od innych tego typu, atrakcyjniejsze opakowanie wygrywa. Takim opakowaniem jest też jaskrawy kolor włosów. A mężczyźni od jakichś dwudziestu tysięcy lat wcale się nie zmienili. Jedynym pocieszeniem dla kobiet o innym niż blond kolorze może być fakt, że jasne włosy są po prostu rzadziej spotykane. Oraz (już spoza książki Jeny Pincott) pojawiające się teorie, że już za około 200 lat era blondynek dobiegnie końca: niektórzy naukowcy twierdzą bowiem, że ostatnia osoba o blond kolorze włosów urodzi się w 2200 roku w Skandynawii.

Czy mężczyźni naprawdę wolą blondynki? - okładka książki Jeny Pincott wydawnictwa Rebis
Czy mężczyźni naprawdę wolą blondynki? – okładka książki Jeny Pincott wydawnictwa Rebis

W podobny sposób poznajemy odpowiedzi na pozostałe 94 pytania, które poparte wynikami badań z zakresu biologii, antropologii, neurobiologii, endokrynologii, psychologii ewolucyjnej i innych oraz wsparte przykładami z życia codziennego, badaniami opinii czy rynku prezentują podstawy seksu, miłości i atrakcyjności w trzech odsłonach dotyczących kolejno ciała, zachowania i mózgu (jednocześnie są to tytuły trzech części, na jakie podzielona jest publikacja). Trzy duże partie podzielone na 9 rozdziałów sprawiają, że poradnik jest czytelny, a przede wszystkim nie musimy czytać całości – możemy wybrać sobie kilka najbardziej interesujących nas problemów. Ich lektura może, co prawda, nie napawać optymizmem i budzić negatywne emocje, bo oto wyłania się z niej człowiek jako istota prosta, schematyczna, której zachowania łatwo przewidzieć i którą rządzą prawa przyrody; kobiety powinny farbować się na blond i zapuszczać włosy, a mężczyźni czuć jak na polowaniu. Takie stereotypowe postrzeganie nie wzięło się jednak znikąd i podparte jest rzetelnie odrobioną pracą domową z genetyki, psychologii czy mowy ciała – 30-stronicowa bibliografia w wydawnictwie stricte poradnikowym nie jest czymś oczywistym. Warto również dodać, że amerykańska autorka postarała się o różnorodność źródeł, a wśród cytowanych badaczy nierzadko zdarzają się polskie nazwiska, co mnie nieco zaskoczyło. Zwłaszcza gdy przypomniałam sobie ze studiów drugi semestr zajęć z psychologii, na które musieliśmy czytać anglojęzyczne opracowania, bo ponoć te po polsku wyczerpaliśmy podczas poprzednich 30 godzin… Albo przypominając sobie koleżankę studiującą biologię, która do pracy licencjackiej wykorzystywała głównie obcojęzyczne publikacje. Spodziewałam się więc, że w tych dyscyplinach polscy naukowcy specjalnie cytowani nie są. A jednak!

Podsumowując, nie ma najmniejszego sensu po lekturze obrażać się na prezentowany tam pogląd na życie miłosne i związki (a z takimi reakcjami, głównie opiniami czy recenzjami w wirtualu, już się spotkałam), bo nawet będąc umysłami najtęższymi w szkole świata, z naturą jeszcze nikt nie wygrał. Nie spodziewajmy się po takim opracowaniu górnolotnego traktowania człowieka, to raczej techniczna, przedmiotowa instrukcja obsługi organizmu. I raczej nie czyjegoś, a własnego. Taka instrukcja, która może pomóc zrozumieć, dlaczego w pewnych sytuacjach człowiek zachowuje się właśnie tak, a nie inaczej. Choćby bardzo chciał inaczej. Bo naukowcy wcale nie wierzą, że życie miłosne można zredukować do praw naukowych, tylko że uzyskaną wiedzę możemy wykorzystać, by lepiej siebie zrozumieć. I choćby dlatego warto po tę publikację sięgnąć.

Mini metryczka tytułu Czy mężczyźni naprawdę wolą blondynki?
Autor: Jena Pincott
Liczba stron: 328
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
Data i miejsce wydania: Poznań 2010, wyd. I
Cena: 35,90 zł