Polska (?) flaga wg organizatorów siatkarskiego PP. Fot. zagubiona na fejsbukowym profilu PGE Skry Bełchatów

Przechwycone w sieci, odcinek 1.: Tak wygląda polska flaga!?

Wydawało mi się, że kolejny wpis będzie z tematyki pozasportowej, jednak… pomyliłam się ;) Znów natchnęła mnie siatkówka, a dokładniej finały Pucharu Polski w Rzeszowie, i temat, w który zagłębiam się już od kilku dni, będzie musiał poczekać na publikację (bo zasługuje na szersze opracowanie niż fragmentaryczne wzmianki, jakie znalazłam w polskich mediach). Niemniej ten tekst zacznie swoistą serię wszelkiego rodzaju „perełek” wychwyconych gdzieś w sieci i przechwyconych przeze mnie. Tych zawinionych przez autora i tych, które są tylko fotografią rzeczywistości. Temat na dziś będzie z tej drugiej kategorii. Bo, patrzcie państwo, oto boisko do piłki siatkowej z polską flagą! Ale czy aby na pewno… polską?

Polska (?) flaga wg organizatorów siatkarskiego PP. Fot. przechwycona z facebookowego profilu PGE Skry Bełchatów
Polska (?) flaga wg organizatorów siatkarskiego PP. Fot. przechwycona z facebookowego profilu PGE Skry Bełchatów – kliknij tu i przenieś się do zdjęcia na FB

Mam wrażenie, że autor tego projektu nie widział polskiej flagi albo… Polakiem nie jest. Albo też za bardzo zainspirował go pomysł z Włoch – wszak to boisko tamtejszej Serie A, czasem ubierane w niestandardowe dla siatkarskiego parkietu barwy, stało się wzorem dla naszych rodaków. Tę ostatnią wersję unaocznia choćby fotografia boiska z Superpucharu Włoch rozegranego 1 listopada 2011:

Szkoda, że w weekend nie porównamy flagi oryginalnej z tą parkietową, jak mogli to ze swoją zrobić Włosi 1 listopada (fot. legavolley.it)

Pomijając fakt, że rzeszowska wykładzina okazała się na tyle śliska, by przetrzebić jeszcze przed startem imprezy szeregi ZAKSY Kędzierzyn-Koźle (podczas treningu kostkę skręcił Francuz Guillaume Samica), sam (czerwono-)biało-czerwony parkiet jest dla mnie bezmyślną kopią, z której wyszła… flaga Peru. Rozumiem, że taki „włoski” układ ładnie odwzorowuje linię ataku, ale… czy o to chodziło z zamysłem gry na biało-czerwonych barwach? Dla chcącego nic trudnego, ale cóż – ściągać też trzeba umieć (a podobno Polacy są w tym nieźli…).

Z jednej strony cieszy korzystanie ze sprawdzonych pomysłów, ale może warto je lepiej dostosowywać do polskich realiów. Nie tylko kolorystycznych, ale i sportowych, bo „polska flaga” została jednak zwinięta i siatkarze zagrają na tradycyjnej pomarańczce. Ciekawi mnie tylko, czy na Puchar Polski pań zawita flaga Polski czy ponownie Peru.

PS: W tym szaleństwie jest jednak metoda: bez względu na „narodowość” flagi, samej nazwie imprezy w sumie nie robi to wielkiej różnicy – przecież i od „Puchar Polski”, i od „Puchar Peru” skrót byłby ten sam: PP.